Zjednoczona Prawica 2.0? Okazuje się, że wyborcy chcą właśnie takiego scenariusza

Dodano:
Grzegorz Braun i Sławomir Mentzen Źródło: Facebook / Grzegorz Braun
Z najnowszego sondażu Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu” wynika, że wyborcy PiS, Konfederacji oraz KKP Grzegorza Brauna popierają pomysł stworzenia koalicji. Czy będzie to sygnałem dla polityków, którzy zawiążą nowy sojusz?

Wyniki badań opinii w ostatnich miesiącach pokazują wyraźnie, że żadna z partii nie jest obecnie w stanie samodzielnie rządzić krajem. W mediach co chwilę pojawiają się więc nowe scenariusze dotyczące możliwych koalicji, a podczas wywiadów dziennikarze często dopytują o ewentualne sojusze. Z uwagą śledzone są też wymiany „uprzejmości” pomiędzy liderami różnych partii, by wyczuć nastroje i przewidzieć, kto będzie w stanie się porozumieć, a kto odrzuci możliwość wspólnego rządzenia.

Sondaż. Zbadano poparcie dla prawicowej koalicji

Pod koniec stycznia przeprowadzono badanie, w którym zapytano Polaków o możliwą współpracę i ewentualną koalicję PiS z Konfederacją oraz Konfederacją Korony Polskiej. Aż 57 proc. zwolenników Prawa i Sprawiedliwości poparło taki pomysł. Przeciwko było 16 proc., a 27 nie miało zdania.

Spośród wyborców Konfederacji, aż 60 proc. opowiedziało się za współpracą z partiami Jarosława Kaczyńskiego i Grzegorza Brauna. 27 było przeciwko, a 13 proc. bez stanowiska. Jak wypowiadali się wyborcy Konfederacji Korony Polskiej? Spośród nich, aż 79 proc. chciało nowej koalicji na prawicy. 14 proc. było przeciwko, a 7 nie miało zdania na ten temat.

Sondaż. Na ile głosów mogą liczyć poszczególne partie?

Z ostatniego badania United Surveys by IBRiS dla WP, którego wyniki opublikowano 5 lutego, wynika ciągłe prowadzenie Koalicji Obywatelskiej w rankingu poparcia. 32,3 proc. Polaków oddałoby swój głos na partię Donalda Tuska. PiS popiera 23,5 proc. respondentów, Konfederację 11,2 proc., a Konfederację Korony Polskiej Grzegorza Brauna 7,7 proc. osób. Do Sejmu dostałaby się również Lewica z poparciem na poziomie 6,6 proc.

Przy takim rozkładzie miejsc w Sejmie, koalicji KO z Lewicą zabrakłoby do stworzenia rządu czterech głosów. Z kolei PiS i obie Konfederacje mogłyby objąć władzę z zapasem jednego mandatu. Politolog z Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Anna Pacześniak wskazała, że w takim wypadku najprawdopodobniej doszłoby do „syndromu Kałuży”, czyli próby wyciągania pojedynczych posłów.

Źródło: SuperExpress / Wprost
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...