Szok po przeprowadzce do Warszawy. Amerykanka o szkołach w Polsce i USA
Karolina Baran, występująca pod pseudonimem Kaeyra, to Amerykanka polskiego pochodzenia. Urodziła się i dorastała w Chicago w Stanach Zjednoczonych, jednak kilka miesięcy temu zdecydowała się na przeprowadzkę do Polski. Jest piosenkarką i influencerką – w mediach społecznościowych pokazuje swoją codzienność w Warszawie, a w jednym z ostatnich nagrań na TikToku opowiedziała o różnicach między systemem edukacji w obu krajach.
– Pierwsza i chyba najbardziej oczywista rzecz jest taka, że w Polsce studia są darmowe, a w Ameryce bardzo, bardzo drogie – stwierdziła.
To jednak dopiero początek różnic.
Rekrutacja na studia. Matura kontra egzamin SAT
Artystka zwróciła uwagę przede wszystkim na sposób przyjmowania kandydatów na uczelnie wyższe.
– To jest naprawdę szalone, ale w Polsce liczy się tylko matura. W Ameryce patrzą na wszystkie cztery lata [szkoły średniej]. Musisz też udzielać się charytatywnie, musisz chodzić na zajęcia sportowe, patrzą na wszystko. Do tego dochodzi jeszcze test SAT [egzamin wstępny na studia, wymagany przy rekrutacji na większość uczelni w USA] – podkreśla.
W Stanach Zjednoczonych proces rekrutacyjny obejmuje więc nie tylko wyniki w nauce, lecz także aktywność pozaszkolną, działalność społeczną oraz osiągnięcia sportowe. Dodatkowo kandydaci przystępują do egzaminu Scholastic Assessment Test [Standaryzowany Test Uzdolnień Akademickich], który jest jednym z kluczowych elementów aplikacji na wiele amerykańskich uczelni.
Życie studenckie i kampusy w USA. „To trochę dziwne”
Dużym zaskoczeniem dla Kaeyry okazała się również organizacja życia studenckiego. – W Polsce to jest nietypowe, że cały czas jest się na kampusie. W Ameryce to normalne, masz tam wszystko, czego tylko potrzebujesz: restauracje, kluby. Wszystko jest na miejscu. Ludzie też często mieszkają bezpośrednio na kampusie – opowiada.
Amerykańskie kampusy funkcjonują jak niewielkie miasteczka – z akademikami, punktami gastronomicznymi i rozbudowaną infrastrukturą rozrywkową.
Influencerka wspomniała także o bractwach studenckich. – To takie kluby [stowarzyszenia] – wyjaśnia kobieta i dodaje, że aby dostać się do takiego bractwa, trzeba przejść rekrutację. – Są znani z tego, że mają najlepsze imprezy i kontakty. Jednak uważam, że to trochę dziwne – wyznała.
Na koniec zwróciła uwagę na jeszcze jeden element charakterystyczny dla amerykańskich szkół. – Kocham, że w Ameryce w szkołach tak bardzo pasjonuje się sportem. Są duże wydarzenia, maskotki i cheerleaderki. Słyszałam, że w Polsce tak nie jest – zauważa.