Nowa plaga w polskich szkołach? Ten „eksperyment” MEN ma dać do myślenia
Pojawiają się sygnały, że od momentu, kiedy prace domowe w polskich szkołach podstawowych stały się nieobowiązkowe, nauczyciele coraz częściej przeprowadzają kartkówki i sprawdziany. Robią to po to, aby uczniowie systematycznie przyswajali program.
Wrócą obowiązkowe prace domowe? Wiceszefowa MEN wykonała „eksperyment”
– To nie jest prawda, że nie ma prac domowych. Zauważmy jedną rzecz. Proponuję, żeby każdy – zamiast słuchać dziennikarzy – wreszcie przeczytał rozporządzenie i zobaczył, że prace domowe zostały. Tylko nie wolno ich oceniać. Dlaczego? Dlatego, że oceniamy pracę własną ucznia – powiedziała Katarzyna Lubnauer na antenie RMF FM.
Wiceszefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej powiedziała, że w dobie rozwoju sztucznej inteligencji, uczniowie mogą bez wysiłku wygenerować odpowiedź na dowolnie zadane pytania. Dlatego też praca wykonywana bez nadzoru nauczyciela, nie powinna stanowić podstawy do oceny.
Katarzyna Lubnauer opisała też „eksperyment”, który przeprowadziła. Wpisała w wyszukiwarkę Google wymyślone przez siebie zadanie fizyczne, które dotyczyło nadjeżdżających z różnych stron i z różną prędkością pociągów. Pytanie brzmiało, w którym miejscu pociągi się zetkną. Wiceszefowa MEN powiedziała, że dostała nie tylko odpowiedź, ale także przedstawiony cały tok rozumowania.
W kontekście prac domowych wiceminister edukacji zwróciła uwagę na to, jak ważna jest informacja zwrotna. – Najważniejsza jest jedna rzecz. W tej chwili jest wymóg, że jeżeli nauczyciel zadaje pracę domową, a może zadać pracę domową, to uczeń ma otrzymać informację zwrotną – powiedziała Katarzyna Lubnauer. Jak podkreśliła, jest to niezwykle ważne, aby uczeń wiedział, co stanowi jego mocną stronę, a nad czym musi popracować.