MEN kończy się czas na decyzję. Nauczycielka z apelem do Nowackiej
Ministerstwo Edukacji Narodowej ma do końca marca ogłosić decyzję, czy edukacja zdrowotna stanie się przedmiotem obowiązkowym. W niedawnym sondażu, który dla „Wprost” przeprowadziła pracownia SW Research, zapytaliśmy Polki i Polaków, co sądzą na ten temat. 58 proc. badanych uważa, że przedmiot powinien być obowiązkowy, a kolejne 13,6 proc. jest przekonanych, że taki scenariusz powinien się ziścić, jeżeli program zajęć zostałby okrojony o komponent dotyczący życia seksualnego.
20,1 proc. respondentów sprzeciwia się temu, aby edukacja zdrowotna stała się przedmiotem obowiązkowym. 8,3 proc. badanych nie ma zdania w sprawie.
Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa? Nauczycielka zabrała głos
Głos w dyskusji zabrała Lidia Niekraś, nauczycielka edukacji zdrowotnej w I Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Chrobrego w Kłodzku. W rozmowie z Polską Agencją Prasową podkreśliła, że wspomniany przedmiot to „zastrzyk” praktycznej wiedzy dla uczniów, która jest niezbędna w codziennym życiu, a dotyczy np. przygotowania do pierwszej wizyty u lekarza specjalisty.
— Edukacja zdrowotna może się okazać najważniejszym przedmiotem dla dzieci. Tu nie ma miejsca na rozważanie, czy powinna być obowiązkowa — powiedziała w rozmowie z PAP.
Nauczycielka zwróciła uwagę na fakt, że młodzież często szuka odpowiedzi na nurtujące ją pytania w mediach społecznościowych, a co za tym idzie, może opierać swoją wiedzę na niesprawdzonych informacjach, np. dotyczących odżywiania się. Lidia Niekraś odniosła się też do fiaska frekwencyjnego edukacji zdrowotnej. Obecnie w zajęciach uczestniczy 30 proc. uprawnionych uczniów. W ocenie nauczycielki tak słaby wskaźnik wynika z tego, że uczniowie są przeciążeni innymi obowiązkami, więc rezygnują z zajęć, które są nieobowiązkowe.