Inwazja szczurów w centrum miasta. Sytuacja wymyka się spod kontroli

Dodano:
Szczury w mieszkaniach i na balkonach. Mieszkańcy polskich miast mają dość Źródło: Shutterstock
Mieszkańcy Gdańska mówią wprost: takiej plagi nigdy tam nie było. Szczury opanowały miasto; próżno szukać odpowiedzialnych za tę sytuację.

Rośnie problem związany ze szczurami w Gdańsku. Mieszkańcy miasta i pracownicy instytucji twierdzą, że sytuacja wymyka się spod kontroli.

„Horror”

Jednym z miejsc, które skarży się na nieproszone wizyty gryzoni jest przedszkole Kraina Tęczy. – To jest horror – mówi dziennikarzom Gazety Wyborczej dyrektorka placówki, Lucyna Subocz.

Kobieta podkreśla, że przedszkole współpracuje z firmą, która zajmuje się zwalczaniem gryzoni, ale szczury i tak wchodzą na teren placu zabaw. – Obok stoją stale otwarte kontenery, z których wysypują się śmieci. Jak mam przekonać rodziców, żeby zapisywali dzieci do naszego przedszkola, skoro tuż obok szczury biegają między nogami? Przychodziły do mnie moje panie i mówiły: „Nie wychodzimy z grupami na dwór, bo się boimy” – opowiada.

Podkreśla, że pracuje w tym miejscu od wielu lat i dotąd nie spotkała się z taką skalą problemu.

„Takiej plagi nigdy nie było”

– Jak świat światem, szczury bywały. Ale ja tu pracuję od 1987 roku i takiej plagi nigdy nie było. Od pracowników sanepidu słyszę, żeby zadzwonić do straży miejskiej – mówi, ale zaznacza, że strażnicy tylko przyjeżdżają na miejsce, spisują notatkę i na tym ich interwencja się kończy. O sprawie ona sama – i rodzice przedszkolaków – mieli informować również miasto, ale „wszyscy rozkładają ręce”.

Skala zjawiska wpływa na życie codzienne mieszkańców. Niektórzy unikają wychodzenia do śmietników po zmroku. – Chodzę do śmietnika tylko rano, wtedy jest spokojnie – mówi Gazecie Wyborczej jedna z mieszkanek.

Inni twierdzą, że gryzonie pojawiają się na podwórkach, a nawet wybiegach dla psów. – Widać, jak szczury grasują całymi gromadami – relacjonuje jeden z mieszkańców centrum miasta.

„To nie nasz problem”

Mieszkańcy zwracają uwagę na to, że zgłaszanie problemu do zarządców nieruchomości nie przynoszą żadnego skutku. – Za każdym razem słyszę to samo: to nie nasz problem – relacjonuje jedna z mieszkanek.

Sytuacja nie dotyczy tylko jednego obszaru Gdańska. Jak wynika z relacji miejscowych, szczury szybko przemieszczają się z osiedla na osiedle, więc tam, gdzie ich nie ma, za chwilę się pojawią.

Co na to Gdańsk?

Jędrzej Sieliwończyk z Urzędu Miasta wyjaśnił dziennikarzom, że”działania deratyzacyjne„ są prowadzone zarówno cyklicznie – w ramach sezonowych akcji, jak i interwencyjnie. Obejmują między innymi kanalizację, budynki miejskie oraz zgłoszone przez mieszkańców miejsca występowania gryzoni.

Jak przekazał urzędnik, dodatkowo Gdańskie Nieruchomości mają zwiększyć częstotliwość deratyzacji miejsc, w których na terenie Śródmieścia gromadzone są odpady. Działania będą prowadzone raz w miesiącu.

Władze przypominają jednak, że duża część odpowiedzialności spoczywa na właścicielach i zarządcach nieruchomości. Kluczowe znaczenie ma utrzymanie porządku i ograniczenie dostępu szczurów do pożywienia – na przykład poprzez szczelne zamykanie pojemników czy niepozostawianie worków i resztek jedzenia w przestrzeni publicznej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...