Zamknięto im szkołę na miesiąc przed egzaminami. Kurator mówi o „bezprawiu”
W tarnowskim MOS w trzech szkołach uczy się 60 dziewcząt. Oprócz szkoły podstawowej, zawodowej oraz liceum jest tam też internat. W placówce prowadzona jest terapia i dodatkowe zajęcia wychowawcze. Nie jest to jednak ośrodek wychowawczy, do którego wysyła sąd, a ośrodek socjoterapii.
Tarnów. MOS zamknięty po Wielkanocy
Niestety, w Święta Wielkanocne uczennice otrzymały wiadomość o zamknięciu ośrodka. Oficjalnie wysłano je na „przymusowy urlop”. Prezes fundacji Generation Bridge, która prowadzi MOS, uzasadniał decyzję brakiem pieniędzy na zapłatę rachunków oraz pensje dla nauczycieli. Tymczasem do egzaminów pozostał już tylko miesiąc, a do końca roku szkolnego trzy.
Małopolskie Kuratorium Oświaty w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” zwracało uwagę, że z MOS problemy były już od lat. Lekarze zgłaszali, że warunku w szkole i internacie są „niegodziwe i urągające”. Po zaleceniach sytuacja miała się poprawić, ale niewystarczająco, więc po upływie kolejnego terminu zapadłą decyzja o likwidacji.
Zaznaczmy, że mowa o procedurze, która powinna trwać kilka miesięcy, tymczasem prezes fundacji zamknął wszystko z dnia na dzień. – Prezes fundacji zamknął szkołę ot tak, nie informując nikogo po drodze. Nie ma w ogóle przepisu, który by mu na to pozwalał – mówiła małopolska kurator oświaty Gabriela Olszowska.
– Powinien był uruchomić procedurę likwidacyjną, a nie zamknąć drzwi i poinformować, że placówka przestaje funkcjonować. Szkołę likwiduje się w określony sposób. Sprawa jest bardzo poważna. Na miejscu pracuje mój zastępca, bo stanowczo sprzeciwiamy się temu, co się stało – podkreślała.
Tarnów. Zamknięta „urlop” w szkole i spór z miastem
Kuratorium zaproponowało Urzędowi Miasta Tarnowa prowadzenie ośrodka, ten jednak odmówił. – Przede wszystkim nie zamknęliśmy szkół, a wysłaliśmy uczennice na urlop, to różnica. Borykamy się z problemami, które zaserwował nam urząd miasta, nie wypłacając nam dotacji. Za luty i marzec powinniśmy dostać prawie milion złotych – komentował prezes Generation Bridge.
– Nie mogę sobie pozwolić na to, że kilkadziesiąt dziewcząt wróci do ośrodka, w którym za chwilę nie będzie wody ani ogrzewania. To było jedyne odpowiedzialne wyjście z sytuacji – zapewniał. Miasto twierdzi jednak, że fundacja wykorzystywała dotacje oświatowe niezgodnie z przeznaczeniem i zajęło na jej kontach 5 mln zł.
– Stwierdziliśmy nieprawidłowości, więc wstrzymaliśmy dotacje. Dobro dzieci jest najważniejsze i staramy się, żeby jak najmniej się to na nich odbiło. Natomiast jeśli widzimy nieprawidłowości, nie możemy nie reagować – mówił „GW” Wiktor Bochenek, pełnomocnik prezydenta Tarnowa. Generation Bridge zapowiada konsekwencje prawne wobec miasta.
60 dziewczyn pozostaje jednak cały czas bez szkoły. O sprawie powiadomiono Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Rzecznika Praw Dziecka.