Co z końmi z Morskiego Oka? „Złamanych obietnic ciąg dalszy”

Dodano:
Konie wożą turystów na Morskie Oko, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Zapowiadane zmiany na trasie do Morskiego Oka na razie nie wejdą w życie. Organizacje prozwierzęce biją na alarm.

Zgodnie z informacjami Tatrzańskiego Parku Narodowego, planowany system transportu oparty na pojazdach elektrycznych wciąż nie jest gotów do wdrożenia. Wszystko zależy przede wszystkim od finansowania, którego nadal brakuje.

Oznacza to, że w czasie majówki turystów nad Morskie Oko nadal będą wciągać konie. Na trasie z Palenicy Białczańskiej do Włosienicy nie wprowadzono zapowiadanych zmian.

Elektryczne busy są – ale jest ich za mało

Choć TPN dysponuje już czterema elektrycznymi busami, ich rola jest mocno ograniczona. Pojazdy wspierają tradycyjny transport, ale nie są w stanie go zastąpić.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Ministerstwa Klimatu i Środowiska od 2026 roku konie miały kursować jedynie do okolic Wodogrzmotów Mickiewicza, a dalszą trasę miały przejmować bezemisyjne busy. Problem w tym, że do realizacji tego planu potrzebna jest flota około 20 pojazdów, a obecnie dostępne są jedynie cztery.

Pierwsze elektryczne busy trafiły do parku w grudniu 2024 roku. Początkowo były przeznaczone głównie dla osób z niepełnosprawnościami, ale dziś mogą z nich korzystać wszyscy odwiedzający. Przejazd na trasie Zakopane – Morskie Oko w zeszłym sezonie kosztował 170 złotych, natomiast osoby z niepełnosprawnościami mogły podróżować bezpłatnie.

„Złamanych obietnic ciąg dalszy”

Decyzję skomentowała Fundacja Viva!, która od lat staje w obronie koni z Morskiego Oka.

„Złamanych obietnic ciąg dalszy. Tatrzański Park Narodowy nie uruchomi regularnych przewozów busami na najtrudniejszej części trasy także na majówkę. Konie wciąż będą ciągnęły leniwych pseudoturystów na całym odcinku trasy” – czytamy w oświadczeniu zamieszczonym w mediach społecznościowych fundacji.

„Miało być inaczej, choć zgniły kompromis i tak był nie do zaakceptowania w trzeciej dekadzie XXI wieku. Konie miały pracować na pierwszym odcinku i ciągnąć lżejsze i mniejsze powozy. Jednak ich do dziś nie ma, podobnie jak busów, które miały wozić turystów od Wodogrzmotów Mickiewicza do Włosienicy” – dodają działacze inicjatywy Ratuj Konie.

Dlaczego „transportowa rewolucja” się opóźnia?

TPN stara się o zakup kolejnych 16 pojazdów elektrycznych. Finansowanie ma płynąć z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, jednak wniosek nadal przechodzi procedury związane z oceną pomocy publicznej.

Dopiero, gdy proces się zakończy, możliwe będzie ogłoszenie przetargu i ustalenie harmonogramu dostaw. Na ten moment nie ma konkretnych terminów, a park rozważa różne scenariusze, również takie, które zakładają dalsze opóźnienia lub brak pełnego finansowania.

Projekt elektrycznego transportu jest częścią porozumienia zawartego w 2024 roku między resortem klimatu, organizacjami prozwierzęcymi oraz konnymi przewoźnikami. Zakłada ono między innymi ograniczenie liczby pasażerów w zaprzęgach i stopniowe zmniejszanie roli transportu konnego.

Spór o konie trwa. Co dalej z transportem?

Kwestia przewozu turystów nad Morskie Oko od lat budzi ogromne emocje. Organizacje prozwierzęce apelują o całkowite wycofanie koni z tej trasy – wskazują na ich przeciążenie.

Z kolei TPN podkreśla, że około 300 pracujących tam zwierząt jest regularnie badanych i pozostaje w dobrej kondycji.

Zapowiadana „transportowa rewolucja” miała ruszyć na początku 2026 roku, jednak nie udało się jej wdrożyć głównie z powodu braku odpowiedniej liczby pojazdów.

Docelowo konie mają obsługiwać tylko część trasy, a dalej turyści będą przesiadać się do elektrycznych busów. W założeniu rozwiązanie to ma poprawić komfort podróży i jednocześnie odciążyć zwierzęta, a także pozwolić woźnicom kontynuować pracę, choć na krótszym odcinku.

Źródło: Instagram / Wprost
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...