Polska pędzi w stronę poważnego problemu. „Dane jak z końca lata”
Choć wielu z nas cieszy się z niemal letnich temperatur i braku opadów, specjaliści mówią jasno – to bardzo zły znak.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej opublikował najświeższe dane dotyczące stanu rzek w Polsce. Wynika z nich, że aż 74 procent stacji hydrologicznych w naszym kraju znajduje się w strefie wody niskiej. W 25 procent rzek notowany jest średni stan wody, a tylko w 1 procencie – wysoki.
Sytuacja jak z końca lata
Hydrolog doktor Sebastian Szklarek przekonuje, że to bardzo niepokojące wartości. – Takich danych jak dzisiejsze można by się spodziewać pod koniec lata, a nie na początku wiosny – podkreśla ekspert.
Dodaje, że jeśli już teraz mamy tak suche rzeki, a nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja miała się poprawić, bo temperatury w kolejnych miesiącach będą coraz wyższe – sprzyjające parowaniu – to „trzeba zacząć się obawiać o ten sezon”. – Zwłaszcza, jeśli jeszcze potwierdzą się prognozy wokół zjawiska El Nino i związanych z nim upałami w tym czy przyszłym roku. Nie lubię alarmistycznych nagłówków, ale naprawdę zaczyna to zmierzać w takim kierunku – stwierdza naukowiec z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN pod auspicjami UNESCO, popularyzator nauki i autor bloga „Świat Wody”.
Zima nie pomogła
Ekspert zaznacza, że problem suszy w Polsce pogłębia się od lat – w tym roku sytuacja nie poprawiła się nawet zimą. – W nowy rok weszliśmy przecież ze stanem suszy, którą późniejszy śnieg tylko zakamuflował – wyjaśnia doktor Szklarek. Kolejne miesiące, a raczej to, co się w trakcie ich trwania działo tylko pogłębiło problem. Na horyzoncie widać ciepłe miesiące, w ciągu których nie ma niemal żadnej nadziei na poprawę, bowiem „wyższe temperatury zwiększają parowanie resztek wody pozostałych w krajobrazie”. – mówi Szklarek.
Mimo że w najbliższym czasie w prognozach widać opady deszczu a nawet burze, nie rozwiążą one problemu galopującej suszy. – To jak wylewanie wanny wody na doniczkę z kwiatkiem. Woda się nie wchłonie, ona spłynie; a jeśli za moment nie przyjdzie deszcz, to ten kwiatek i tak się wysuszy – wyjaśnia naukowiec.
Ocenił, że nową normą stała się w Polsce sucha wiosna. – To się ostatnio powtarza rok w rok. Dlatego trzeba wdrażać faktyczne działania na rzecz zatrzymywania wody opadowej i wykorzystywania każdej kropli, która spadnie z nieba – podsumowuje Sebastian Szklarek.