Nowy trop ws. Iwony Wieczorek? „Dostawałam wiadomości po nocach”

Dodano:
Iwona Wieczorek Źródło: Facebook / archiwum rodzinne
Wdowa po Januszu Szostaku wraca do sprawy Iwony Wieczorek. Opowiada o tajemniczych wiadomościach i materiałach, których dziennikarz nigdy nie ujawnił.

Od zaginięcia Iwony Wieczorek minęło już prawie 16 lat. Mimo wysiłków służb nadal nie udało się rozwiązać zagadki i ustalić, co stało się z 19-latką z Sopotu.

Nowy trop ws. Iwony Wieczorek? Wdowa po dziennikarzu ujawnia kulisy

Historii przez wiele lat przyglądał się Janusz Szostak, który wydał dwie książki poświęcone swoim ustaleniom. Dziennikarz śledczy zmarł w 2021. Jego żona twierdzi, że był bardzo blisko odkrycia prawdy.

— Zaraz po śmierci Janusza zaczęłam dostawać dziwne wiadomości, puste SMS-y zawierające tylko słowo: "Iwona". I to się działo przeważnie nocą. Albo były głuche telefony, bezimienne, anonimowe. Pytałam kto dzwoni, a po drugiej stronie była cisza. Przyznam szczerze, że ja się tego zaczęłam bać. Dlatego też w tamtym czasie poblokowałam wszystkie moje profile społecznościowe — mówi Aldona Błaszczyk-Szostak.

Dwa lata po śmierci Janusza dostałam od tej osoby wiadomość: "Zostaw sprawę Iwony Wieczorek, bo stanie ci się krzywda. Nie zajmuj się tym, bo to nie było tak, jak pisaliście". Przed śmiercią Janusza ktoś zainstalował w jego samochodzie nadajnik GPS. Dowiedział się o tym podczas przeglądu auta, ale nie powiedział mi o tym, pewnie żeby mnie nie denerwować. Komuś zależało na tym, by śledzić każdy jego krok — dodaje w rozmowie z Faktem.

Z relacji kobiety wynika, że w otoczeniu jej męża miała działać osoba, która "działała na dwa fronty". — Zdobyła zaufanie mojego męża i udawała, że nam pomaga. Dopiero po śmierci Janusza odkryłam, że to był tzw. kret. Ta osoba udawała pomoc i przyjaźń, żeby śledzić na bieżąco nasze działania i pilnować tego, co wiemy na temat sprawy Iwony Wieczorek, a czego nie wiemy. Przez cały czas konfabulowała i mataczyła — twierdzi wdowa po Januszu Szostaku.

Dziennikarka nie ukrywa, że do dziś zadaje sobie pytania o motywy działania tej osoby i jej możliwe powiązania ze sprawą zaginięcia gdańszczanki. — Dlaczego ten człowiek to robił? Czy działał sam, czy na czyjeś zlecenie? Czy wie, co się stało z Iwoną i pilnuje, by nie znaleziono jej ciała? — zastanawia się Aldona Błaszczyk-Szostak.

Wraca do sprawy Iwony Wieczorek po latach. Nowe fakty

Kobieta zapewnia, że w dokumentach Janusza Szostaka znajdują się informacje, których nigdy wcześniej nie ujawniono publicznie.

— On do końca wierzył, że prawda jest na wyciągnięcie ręki, ukryta w aktach, do których dotarł. W jego archiwach są informacje, których nigdy publicznie nie ujawnił, chociażby niektóre fakty, które zdradziła nam babcia Iwony Wieczorek. Ze względu na bezpieczeństwo tej starszej, schorowanej kobiety, Janusz zachował je w tajemnicy. Albo informacje, które przekazały mu osoby z trójmiejskiego półświatka. Dopiero teraz jestem w stanie wrócić do jego notatek, archiwalnych nagrań, wcześniej to było zbyt ciężkie. Czas to zrobić — wyznaje Aldona Błaszczyk-Szostak.

Wdowa po reporterze przyznaje, że 1,5 miesiąca temu podjęła decyzję o powrocie do sprawy. — Pomyślałam, że włożyliśmy tyle serca razem z Januszem w sprawę Iwony. Jest we mnie chęć kultywowania tego, co razem robiliśmy, i pamięci o Januszu, żeby to nie zniknęło. Janusz wykonał ogrom pracy nad sprawą Iwony i zasługuje na to, żeby jego praca nie poszła na marne, bo żył tą sprawą do ostatniej chwili — wyznaje wdowa po dziennikarzu.

Źródło: Fakt24.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...