Pomyślałem: kolejny nawiedzony ksiądz. Bardzo się pomyliłem
Poznałem księdza profesora Wojciecha Misztala po powrocie ze studiów z dyplomem doktorskim w ręce na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Przeczytałem w mediach, jak mówił o niebie. Opowiadał redaktorowi, że zbawieni w niebie mogą pomagać bliskim na ziemi. Na koniec dodał, że św. Teresa z Lisieux powtarzała: „Moim niebem będzie dobrze czynić na ziemi”. Pomyślałem, że następny nawiedzony! Niebawem spotkałem go osobiście na Wydziale Nauk Społecznych i zacząłem obserwować. Okazało się, że ten człowiek będący księdzem, nie jest nim przez przypadek czy przez pomyłkę. Jest księdzem na poważnie.
Z biegiem czasu okazało się, że był studentem farmacji na Akademii Medycznej w Krakowie, by później już jako kleryk kieleckiego seminarium odebrać medyczną nagrodę rektora w Królewskim Mieście! Oj, jednak jest to ktoś! Po latach, jako prorektor mojej uczelni, znał wszystkich pracowników z imienia i nazwiska. Spotykał się z nimi, był dla nich otwarty. Nieprzypadkowo więc Leon XIV przypomniał w Liście Apostolskim Una fedelta che genera futuro, że „tożsamość prezbiterów opiera się na ich byciu dla i jest nierozerwalnie związana z ich misją”. Dlatego ks. Misztal uważnie słuchał, gdyż wiedział, że dobroć jest próbą zrozumienia trudnych chwil osób potrzebujących, by stać się częścią ich losu. Co więcej, starał się konkretnie pomóc! Co więcej, wyzwalał w ludziach nadzieję, a kto ma nadzieję, ten – według ks. Tischnera – „czuje się. Kto traci nadzieje, ten jakby z drogi zszedł, jak gdyby wszystkie drogi się mu spod nóg usunęły”.
Warto przytoczyć spotkanie księdza profesora z belgijską zakonnicą, którą uczył pić czarnej herbaty po polsku, czyli na gorąco. Jednak istotna rozmowa przy herbacie na jaw nie wyszła, gdyż zaufanie zdobywa się w dyskrecji. Życie nad wyraz potwierdza, że z otwartością nie jest tak prosto jakby się chciało. Raz warto otworzyć drzwi domu, a przymknąć okna, a innym razem warto zamknąć drzwi, a uchylić okna. Profesor z Kielc – którego matka od lat 40. ubiegłego wieku związana była ze Sługą Bożym ks. Wojciechem Piwowarczykiem i walczyła z niemieckim okupantem, będąc członkinią „Szarych Szeregów” – często przypominał, że z otwartością warto zaprzyjaźnić mądrość. Dlatego być otwartym znaczy być gotowym na nowe doświadczenia, zmiany, ale nade wszystko na szczerość w relacjach międzyludzkich. Nie jest to takie proste, gdyż nieuczciwi starają się wypuszczać w maliny, pozyskiwać różne informacje, by następnie wyzyskiwać zaufanie. Jakże aktualne staje się przysłowie, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
W tym kontekście ks. prof. Wojciech Misztal w każdych okolicznościach podkreślał, że otwartość jest powiązana z jawnością w wypowiedziach, w byciu szczerym wobec siebie i wobec bliźnich. Jedynie taka postawa pozwala na zawiązywanie się głębszych relacji. To, co najbardziej w nim mnie urzeka to głęboki szacunek wobec drugiego bliźniego, cierpliwość w rozmowie i pragnienie rozmowy z każdym, który takiej rozmowy sobie życzy.
Jako naukowiec nieraz powołuje się na wielkiego myśliciela, świętego Augustyna, który stwierdził, że ten sam, który ustanowił przyjęcie chrztu jako warunek zbawienia, z tą samą mocą, miłością i mądrością może zbawić tego, kto nie był ochrzczony. Takie podejście do sprawy nikogo nie wyklucza, ale jednocześnie nie zakłada naiwności. W tym wszystkim chodzi o to, że mądrość nie polega na cwaniactwie i sprycie, lecz na świadczeniu o prawdach oczywistych.
Jakże współbrzmi to z nauczaniem papieża Leona XIV, który mówiąc o kapłanach, którzy nie są doskonali, podkreślał to, że starają się być autentyczni i wiarygodni, a wiarygodność ocenia się po realizacji obietnic. Celowo to podkreślam, gdyż coraz bardziej otacza nas świat pochlebców nie znających wartości słowa, dla których słowo staje się jedynie środkiem uwodzenia i świadomego wykorzystywania naiwnych ludzi. Nie zdziwiła mnie więc nazwa Katedry Duchowości Mediów i Relacji Społecznych księdza profesora Misztala, gdyż duch nasz, także w dziennikarstwie, udziela się drugiemu człowiekowi.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.