Błąd Rumsfelda

Dodano:
Właśnie upłynęła piąta rocznica śmierci Donalda Rumsfelda, amerykańskiego polityka, który miał wpływ na politykę USA przez cztery dekady. Był (krótko, bo jedną kadencję) kongresmanem, ale przede wszystkim sekretarzem obrony w gabinetach dwóch prezydentów.

Między służbą w charakterze ministra (używając europejskiej terminologii) w rządzie prezydenta Geralda Forda i rządzie George'a Walkera Busha (czyli Busha jr) minęło trzydzieści lat, co pokazuje, że Rumsfeld nie był meteorem na amerykańskim widnokręgu politycznym. Był także szefem administracji Białego Domu u Forda.

Nawet gdy nie pełnił żadnej funkcji państwowej. był w grze i spełniał dla Ameryki różne dyskretne misje, jak choćby wtedy, gdy w imieniu kolejnego republikańskiego prezydenta Ronalda Reagana udał się do Iraku na poufne rozmowy z Saddamem Husseinem. Jest też w jego, a raczej jego rodziny. jeden polski wątek, w ogóle nie zauważany przez ekspertów w Polsce.

Oto jego córka (druga w kolejności i jedno z trojga dzieci), Marcy K.Rumsfeld (urodzona w 1960 roku) wyszła za Amerykanina polskiego pochodzenia. pana Walczaka. i nosiła jego nazwisko (używała podwójnego nazwiska).

Jednak nie chodzi mi dziś o streszczanie biografii ważnego przez dekady amerykańskiego polityka czy podkreślanie „poloniców”, związanych z jego najbliższymi. Chodzi mi o jego jedno słynne określenie, które w Stanach Zjednoczonych przeszło bez echa, bo w stu procentach oddawało tamtejszy sposób myślenia (żeby nie powiedzieć: bezmyślności...), ale musiało wzbudzić i wzbudziło kontrowersje w naszym regionie Europy, doprawdy nie tylko moje.

Otóż Donald Rumsfeld był łaskaw użyć sformułowania o „nowej” i „starej” Europie, przy czym dla niego, przedstawiciela państwa wtedy jeszcze z niespełna dwu i pół wiekową tradycją było to być może nieistotne,ale merytorycznie nie było to funta kłaków warte. Oto bowiem sekretarz obrony USA uznał, że „nową Europą” są dawne kraje „za żelazna kurtyna”, państwa dawnego „obozu socjalistycznego” (inaczej zwanego obozem krajów „demokracji ludowej”) czyli szeroko rozumianej Europy Środkowo- Wschodniej. Zatem państwa, które nie z własnego wyboru wstąpiły do NATO i Unii Europejskiej parę dekad po będących w lepszym położeniu geopolitycznym państwach Europy Zachodniej.

Mr. Rumsfeld nie rozumiał, tak jak nie rozumiały elity amerykańskie, że w tej rzekomo „starej” Europie, według jego kulawej terminologii jest Królestwo Belgii, które wciąż nie ma nawet dwustu lat swojej państwowości czy mające jeszcze krótsza „państwową” historię (o niespełna dekadę, ale zawsze) Wielkiej Księstwo Luksemburg. Natomiast w tej rzekomo „nowej Europie” jest Polska, która w tym roku obchodzi 1060 lat swojego istnienia państwowego. I już tylko nasza Rzeczpospolita, przykład Węgier przecież, ale nie tylko. Gdyby Donald Rumsfeld powiedział o „nowej Unii” i „starej Unii” – to w porządku. Ale tak nie powiedział. Bredził, sorry za wyrażenie, o „nowej” i „starej” Europie. I tak go zapamiętam, niestety.

Drodzy amerykańscy przyjaciele! Nie idźcie drogą Dona Rumsfelda! Nie opowiadajcie koszałków-opałków o „starej” Europie z Belgią i Luksemburgiem oraz rzekomo „nowej” Europie z ponad tysiącletnią Polską...

Źródło: Wprost
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...