Napięta atmosfera w Sejmie. „Poseł cały czas mnie fotografuje”
Do incydentu doszło, gdy na mównicę zaproszona została parlamentarzystka Koalicji Obywatelskiej – Małgorzata Pępek. O sytuację na sali plenarnej dbała w tym czasie wicemarszałkini izby niższej Parlamentu – Monika Wielichowska z Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Posłanka zabrała głos – w międzyczasie z miejsca wstał jeden z polityków Prawa i Sprawiedliwości i zbliżył się do Pępek. Wyciągnął smartfona i zaczął nagrywać to, co ta mówi.
Parlamentarzystka kątem oka dostrzegła, co się dzieje – w końcu nie wytrzymała i zwróciła się do Wielichowskiej o pomoc. – Pani marszałek, proszę zwrócić uwagę panu posłowi. Cały czas mnie fotografuje, cały czas robi mi zdjęcia. Nie wiem, czy tak mu się spodobałam? – zastanawiała się.
Matecki zaczął nagrywać Pępek. W tle afera
Politykiem, który wyciągnął telefon, był Dariusz Matecki. – Panie pośle, proszę zająć miejsce – zwróciła się do niego Wielichowska.
Pępek postanowiła skorzystać z okazji, by wbić szpilę parlamentarzyście. – Wie pan, gdzie jest pana miejsce?! Niech pan sobie przypomni. Nie ma kolejek do więzienia – zwróciła się do Mateckiego.
Poseł opublikował krótki film, który opatrzył wymownym opisem. „Pani Poseł Pępek tym razem nie wepchnęła się w kolejkę” – zadrwił na platformie X.
Matecki nawiązał do głośnej afery. Portal Zero informował w czerwcu, że posłanka KO miała zostać przyjęta przez śląski szpital (przez placówkę w Żywcu) poza kolejnością. Tam wykonano jej specjalistyczne badanie, na które przeciętny pacjent czeka nawet dwa lata – w przypadku parlamentarzystki było to już po trzech tygodniach.
W rozmowie ze stacją Polsat News parlamentarzystka zapewniała, iż nie prosiła o wcześniejszy termin – pewnego dnia została poinformowana przez rejestrację szpitala, że ktoś zrezygnował z zapisu, więc mogła zostać przyjęta w placówce wcześniej. Skorzystała z takiej możliwości.