W otoczeniu Tuska zawrzało. „Donald z niej otwarcie drwi”
Z zaplecza Koalicji Obywatelskiej płynie coraz więcej sygnałów, że Donald Tusk rozważa zdecydowane zmiany w rządzie. Premier miał uznać, że dotychczasowy model funkcjonowania koalicji wyczerpał się, a przed kampanią parlamentarną potrzebny jest wyraźny polityczny zwrot.
— Klimat jest jak w 2014 r. po wybuchu afery podsłuchowej, czyli taśm z "Sowy i Przyjaciół". Już wtedy czuliśmy, że wszystko to idzie w bardzo złą stronę — powiedział Onetowi doświadczony parlamentarzysta Koalicji Obywatelskiej.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz może stracić stanowisko
Wśród możliwych decyzji najczęściej przewija się nazwisko Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Z nieoficjalnych informacji wynika, że może ona stracić stanowisko, ponieważ w otoczeniu premiera rośnie przekonanie, iż jej aktywność polityczna coraz bardziej obciąża wizerunek całego rządu.
Problem nie sprowadza się wyłącznie do relacji personalnych. W KO coraz częściej słychać, że Polska 2050 próbuje budować własną pozycję poprzez dystansowanie się od działań gabinetu. Kolejne publiczne wypowiedzi ministry, w tym pytania o to, czy Polacy chcą "piątego rządu Donalda Tuska", odbierane są jako podważanie pozycji premiera.
— Donald na posiedzeniach rządu już nie ukrywa, że jego współpraca z Pełczyńską-Nałęcz to dla niego przykra konieczność. Drwi z niej już otwarcie, zresztą część jego ministrów robi po kątach to samo — stwierdził w rozmowie z Onetem ważny urzędnik.
W KO przypominają również napięcia z kwietnia, gdy podczas debaty nad wnioskiem o odwołanie minister klimatu Pauliny Hennig-Kloski szefowa Polski 2050 ostro krytykowała własną koalicjantkę. Wówczas Donald Tusk miał jasno zasygnalizować, że poparcie dla wniosku PiS i Konfederacji oznaczałoby koniec obecnej koalicji.
Napięte relacje między Tuskiem a Pełczyńską-Nałęcz
Od tamtego czasu napięcia nie zniknęły. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz regularnie przedstawia własne propozycje i krytycznie ocenia działania rządu, m.in. w sprawie drugiego progu podatkowego. Jednocześnie najnowsze sondaże pokazują, że nawet zwycięstwo KO nie musi oznaczać utrzymania władzy, jeśli słabsi koalicjanci nie przekroczą progów wyborczych.
W otoczeniu premiera dojrzewa przekonanie, że kampania 2027 r. musi opierać się na znacznie większej dyscyplinie. Ewentualna dymisja Pełczyńskiej-Nałęcz miałaby być sygnałem, że priorytetem staje się jednolity przekaz i pełne podporządkowanie działań kampanii.
Tusk zapowiada zmiany. Ministra zdrowia do dymisji?
Ryzyko pozostaje jednak ogromne. Polska 2050 dysponuje posłami potrzebnymi do utrzymania większości, dlatego każda próba siłowego rozwiązania konfliktu może doprowadzić do kolejnego kryzysu w koalicji. W KO coraz częściej słychać jednak pytanie, czy większym zagrożeniem nie byłoby wejście w kampanię z partnerem, który niemal każdego dnia odcina się od działań premiera.
Nie tylko personalia mają być przedmiotem planowanych zmian. Z informacji Onetu wynika, że Donald Tusk chce również wykorzystać ostatnie wydarzenia do przeprowadzenia trudnych reform w ochronie zdrowia.
— Kryzys wokół Szpitala Południowego paradoksalnie rozwiązuje nam rękę w sprawie, której każdy się bał, czyli uporządkowania zarobków lekarzy — płyną głosy z KO.