Morawiecki stanowczo o Ziobrze. „Nie powierzyłbym mu tej funkcji”
Mateusz Morawiecki przyznał, że gdyby ponownie stanął na czele rządu, nie powierzyłby funkcji ministra sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze. – Dlatego, że nasza współpraca nie układała się najlepiej, mówiąc eufemistycznie – przyznał polityk PiS w rozmowie z Żurnalistą.
Morawiecki stanowczo o Ziobrze. Wymowna deklaracja
– Jeśli cofamy się wyłącznie do przeszłości, to odpowiadam: nie, nie chciałbym, żeby z powrotem stał na czele resortu sprawiedliwości. Nie zgodzę się, żeby z powrotem ministrem sprawiedliwości był ten sam minister sprawiedliwości. Ale będę bronił jego dzisiaj w obliczu tego reżimu Żurka, Tuska, który na pewno nie zapewniłby jemu jakiegokolwiek sprawiedliwego wyroku – wyjaśnił.
W dalszej części rozmowy były premier przekonywał, że w jego ocenie „Zbigniew Ziobro nie może obecnie liczyć na uczciwe postępowanie w naszym kraju”. – Uważam, że były minister sprawiedliwości w czasach rządów Donalda Tuska nie może liczyć na sprawiedliwy wyrok, na sprawiedliwy proces. Nie może poddać się sprawiedliwemu osądowi społecznemu. I rozumiem jego pozycję, chociaż sam bym postąpił inaczej i sam bym nigdy z Polski nie wyjechał. Ale rozumiem, on też jest chory, leczy się i nie chciałbym wchodzić w te tematy – tłumaczył.
– Zbigniew Ziobro jest w trudnej sytuacji życiowej i nie chcę go atakować, bo mam taki zwyczaj, że jeżeli ktoś jest w bardzo trudnej sytuacji, to staram się raczej po prostu albo pomóc, albo przynajmniej nie przeszkadzać – powiedział.
Morawiecki o zmianach w sądownictwie
Mateusz Morawiecki podkreślił również, że jest zwolennikiem gruntownych zmian w sądownictwie. – Jestem zdecydowanie za resetem w wymiarze sprawiedliwości. Jestem również zwolennikiem resetu konstytucyjnego, tak jak to mówią moi koledzy Krzysztof Szczucki i Paweł Jabłoński, którzy mają bardzo dobry plan naprawy wymiaru sprawiedliwości. My w ramach Stowarzyszenia Rozwój+ pokażemy nasze propozycje – przekazał były premier.
Polityk zastrzegł, że przygotowywane rozwiązania nie muszą być tożsame z propozycjami Prawa i Sprawiedliwości. – One mogą się nawet trochę różnić od środowiska PiS. To jest właśnie sposób na poszerzanie spektrum oddziaływania naszej formacji. Namiot musi być bardzo szeroki. Mamy w namiocie bardzo, bardzo szerokim krytyków Donalda Tuska. Również ludzi, którzy nie należą do Prawa i Sprawiedliwości, jak chociażby Marek Jakubiak – mówił.
Były szef rządu wyjaśnił, że chce docierać do nowych środowisk politycznych i wyborców. – Nie widzę nic niewłaściwego w takich kręgach nakładających się na siebie, które próbują oddziaływać w różnych środowiskach i na pewno będę w tym kierunku działał – zapowiedział.