Niespodziewany ruch Zełenskiego. Tusk ma odegrać ważną rolę
Donald Tusk spotka się w środę 29 lipca w Lublinie z Wołodymyrem Zełenskim. „Rozmowa ma dotyczyć przede wszystkim podsumowania wizyty ukraińskiego prezydenta w Stanach Zjednoczonych oraz jego spotkania z Donaldem Trumpem” — poinformowała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.
Wołodymyr Zełenski w Polsce. Spotka się z Donaldem Tuskiem
Samo spotkanie w Polsce do ostatniej chwili było utrzymywane w tajemnicy. Nie podano wcześniej wielu szczegółów dotyczących rozmów, jednak wszystko wskazuje na to, że przywódca Ukrainy przedstawi polskiemu premierowi najważniejsze ustalenia z Waszyngtonu.
Wołodymyr Zełenski ujawnił w rozmowie z portalem Axios, że zwrócił się do Donalda Trumpa z prośbą o specjalny „zimowy pakiet” pocisków do systemów Patriot. Mają one pomóc Ukrainie odpierać rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną.
Burza wokół decyzji Zełenskiego. Ekspert komentuje
Będzie to pierwsza wizyta ukraińskiego przywódcy w Polsce od momentu pogorszenia relacji między Kijowem a Warszawą. Spór wywołała m.in. decyzja Wołodymyra Zełenskiego dotycząca nadania jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W reakcji Karol Nawrocki zdecydował o odebraniu politykowi Orderu Orła Białego. Po fali negatywnych komentarzy pojawiły się głosy, że polityk przestrzelił i nie spodziewał się tak ostrej reakcji Polaków.
Według Bartłomieja Wypartowicza “Wołodymyra Zełenskiego nieszczególnie interesuje to, jak będzie postrzegany za granicą”. – Bardzo często funkcjonuje we własnym świecie politycznym – stwierdził w rozmowie z „Wprost”.
Zdaniem eksperta decyzja miała przede wszystkim znaczenie dla ukraińskiej polityki wewnętrznej. – Nadanie jednostce takiej nazwy było skierowane przede wszystkim do środowisk nacjonalistycznych oraz osób odwołujących się do dziedzictwa Ukraińskiej Powstańczej Armii. Moim zdaniem chodziło przede wszystkim o wysłanie sygnału do części społeczeństwa, że z jego punktu widzenia bardziej na prawo politycznie już się pójść nie da – powiedział.
Analityk wskazał, że społeczność międzynarodowa mają ograniczone możliwości oddziaływania. – Możemy prowadzić wojnę symboliczną, do której zresztą doprowadził Wołodymyr Zełenski i w którą już weszliśmy, odbierając odznaczenia. Tylko że w dłuższej perspektywie niczego to nie rozwiązuje. Order został odebrany, sytuacja nie została wyjaśniona, napięcie wzrosło i właściwie na tym się skończyło – mówił.