Wojna Trumpa może dać Iranowi bombę atomową? Były ambasador ostrzega

Dodano:
Trump Iran Atak Źródło: Shutterstock
Im więcej przywódców i dowódców zostaje zabitych, tym silniejszy może być w Teheranie argument, że bez własnego arsenału atomowego państwo pozostaje podatne na atak. W moim przekonaniu wojna nie osłabiła motywacji do rozwijania programu nuklearnego, lecz przeciwnie – dostarczyła Iranowi kolejnego bodźca, aby go przyspieszyć – mówi Marek Magierowski, były ambasador RP w Izraelu i Stanach Zjednoczonych

Marta Roels: Pisze pan, że prezydent USA nie może wygrać wojny z Iranem. Dlaczego?

Marek Magierowski: Dlatego, że Stany Zjednoczone nie zdefiniowały warunków zwycięstwa. Jeżeli jednym z rzeczywistych celów było obalenie reżimu w Teheranie, to celu tego nie osiągnięto i na razie nie widać oznak, by struktura władzy w Iranie miała się załamać. Trudno zatem ogłosić zwycięstwo. Odblokowanie cieśniny Ormuz również nie może być przedstawione jako sukces, skoro wcześniej nie była ona trwale zablokowana. Drugi problem ma charakter militarny i logistyczny. Amerykanie zużyli ogromne zapasy amunicji, a możliwości prowadzenia operacji nie są nieograniczone. Można mieć przewagę technologiczną i wywiadowczą, a mimo to nie być w stanie przełożyć jej na osiągnięcie celu politycznego. I właśnie to, moim zdaniem, dzieje się obecnie.

Na początku Trumpowi szło świetnie i wydawało się, że udało się wyeliminować niemal całe dowództwo Iranu. Co później poszło nie tak?

Przede wszystkim całe dowództwo Iranu zostało w dużej mierze zlikwidowane przez Izraelczyków. Między Izraelem a Stanami Zjednoczonymi istniał pewien podział zadań. Problem polegał jednak na tym, że od początku Amerykanie nie mieli jasno określonych celów. Pojawiały się różne, kilkupunktowe plany dotyczące tego, jak miałby wyglądać Iran i Bliski Wschód po zakończeniu wojny, ale nie było jednej spójnej wizji zwycięstwa. Niewypowiedzianym wprost celem pozostawało obalenie reżimu ajatollahów w Teheranie. Zakładano, że styczniowe protesty w Iranie, które miały przede wszystkim podłoże ekonomiczne, świadczą o głębokiej destabilizacji państwa i że wystarczy zewnętrzny impuls, aby uruchomić proces prowadzący do upadku reżimu. Trump mówił początkowo o wojnie trwającej cztery lub pięć tygodni. Tymczasem konflikt trwa już niemal pół roku i końca nie widać. Do tego doszły problemy sprzętowe i logistyczne, w tym bardzo duże zużycie amunicji. Stany Zjednoczone zachowały ogromną przewagę technologiczną, lotniczą i wywiadowczą, ale zabrakło odpowiedzi na podstawowe pytanie: co konkretnie ma oznaczać zwycięstwo?

Dlaczego Izrael najpierw wciągnął Stany Zjednoczone do wojny, a później ograniczył swoje zaangażowanie?

Źródło: Wprost
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...