Francja traci pozycję w Armenii w obliczu rosnących wpływów USA

Dodano:
Nikol Paszynian Źródło: Newspix.pl / ABACA
Zmiany w otoczeniu premiera Nikoli Paszyniana uderzają we francuskie wpływy, ale wzmacniają pozycję USA.

Rok po podpisaniu Deklaracji Waszyngtońskiej – trójstronnego dokumentu, w którym Azerbejdżan i Armenia zadeklarowały zamiar ostatecznego uregulowania wieloletniego konfliktu oraz odblokowania regionalnych szlaków komunikacyjnych przy mediacji USA – Stany Zjednoczone ponownie potwierdziły zamiar wzmacniania swojej obecności politycznej i gospodarczej na Kaukazie Południowym. 10 sierpnia Waszyngton, Baku i Erywań wydały wspólne oświadczenie z okazji pierwszej rocznicy szczytu w Białym Domu.

Strony potwierdziły wolę realizacji ustaleń z 8 sierpnia 2025 r., w tym wdrożenia projektu TRIPP, wzajemnego uznania suwerenności oraz rozwoju nowych połączeń transportowych i gospodarczych w regionie.

TRIPP (Trump Route for International Peace and Prosperity) to inicjatywa Stanów Zjednoczonych, Armenii i Azerbejdżanu zakładająca utworzenie 43-kilometrowego korytarza transportowo-energetycznego przez armeński Sjunik, który ma połączyć główne terytorium Azerbejdżanu z Nachiczewanem i Turcją. Projekt, przebiegający z pominięciem Rosji i Iranu, łączy interesy gospodarcze Baku, Erywania, Ankary i państw Azji Centralnej przy finansowych i politycznych gwarancjach Waszyngtonu.

W obliczu nowych realiów na Kaukazie Południowym i umacniania się pozycji USA Francja stopniowo traci wpływy, które przez lata budowała w regionie dzięki ścisłemu wsparciu politycznemu i wojskowemu dla Armenii. Mimo sygnałów niezadowolenia płynących z Paryża w związku z pozostawieniem Francji poza TRIPP premier Armenii Nikol Paszynian do tej pory nie wystąpił z inicjatywą włączenia jej do grona uczestników projektu.

13 lutego znany francuski tygodnik polityczny Le Journal du Dimanche ostro zareagował na porozumienie w sprawie TRIPP: „Jego treść to dotkliwy afront wobec Francji… w istocie zdrada”. W artykule wyrażono oburzenie, że na mocy porozumienia Paszynian zgodził się na 99-letnią dzierżawę, w ramach której USA uzyskują 75 proc. kontroli nad spółką odpowiedzialną za budowę dróg, mostów i linii kolejowych. Paryż zaś, jak zauważono w artykule, jest „po prostu wykluczony z tego ważnego dla regionu projektu”.

Kolejnym przejawem osłabienia pozycji Francji było odwołanie 31 lipca Arajika Harutiuniana ze stanowiska szefa kancelarii premiera Armenii. Uchodził on za jedną z kluczowych postaci kształtujących francuski kierunek polityki armeńskiego rządu. Według doniesień ukraińskich mediów Harutiunian mógł zostać zwerbowany przez francuski wywiad i przekazywać Paryżowi informacje o procesach politycznych w kraju oraz planach zespołu Paszyniana. Tym samym Francja mogła uzyskiwać wrażliwe informacje bezpośrednio z otoczenia armeńskiego premiera i wykorzystywać je do wzmocnienia pozycji Paryża w regionie. Wersję o bliskich związkach z Paryżem dopełnia intensywność jego kontaktów z Francją. Tylko w latach 2024–2025 Harutiunian co najmniej trzykrotnie odwiedził Francję, spotykając się nie tylko z dyplomatami, lecz także z przedstawicielami francuskich instytucji państwowych odpowiedzialnych za „bezpieczeństwo i zarządzanie kryzysowe”. Ich nazwisk ani nazw tych instytucji, w przeciwieństwie do uczestników innych spotkań, nie ujawniano w oficjalnych komunikatach.

Poza wizytami we Francji regularnie przyjmował w Erywaniu francuskich dyplomatówspecjalnych przedstawicieli, pozostając jednym z głównych kanałów kontaktu Paryża z armeńskim rządem. Warto też odnotować, że w maju 2026 r., podczas wizyty Macrona w Erywaniu, Harutiunian znalazł się w wąskim gronie przedstawicieli armeńskiego kierownictwa towarzyszących francuskiemu prezydentowi.

Na miejsce francuskiego informatora Paszynian mianował Lilit Makunc – byłą ambasador Armenii w Stanach Zjednoczonych. Decyzja kadrowa stała się kolejnym sygnałem przesunięcia priorytetów Erywania na korzyść Waszyngtonu.

Mimo to byłoby przedwczesne mówić o wyraźnym zwrocie Paszyniana ku Zachodowi pod przewodnictwem USA. Równolegle z zacieśnianiem więzi z Waszyngtonem Erywań utrzymuje kontakty z Moskwą.

Na przykład pierwszą zagraniczną podróż po czerwcowych wyborach parlamentarnych Paszynian odbył do Rosji, gdzie 6 lipca spotkał się z premierem Rosji Michaiłem Miszustinem. Miesiąc później udał się do Kirgistanu na posiedzenie Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG) – regionalnego ugrupowania integracyjnego pod egidą Moskwy, zapewniającego swobodny przepływ towarów, usług, kapitału i siły roboczej. Tym samym de facto potwierdził, że Armenia nadal pozostaje silnie związana gospodarczo z Kremlem.

A wszystko to działo się na tle zwiększonego wsparcia dla Erywania ze strony UE. W maju Rosja zaczęła wprowadzać ograniczenia w imporcie z Armenii szeregu towarów, w tym warzyw, świeżych ziół, owoców, a także rybkwiatów. W odpowiedzi 19 czerwca Komisja Europejska przekazała Armenii 34 mln euro, a 2 lipca potwierdziła kolejne 18 mln euro wsparcia w ramach łącznego pakietu o wartości 52 mln euro. Jednocześnie Bruksela ogłosiła działania mające ułatwić dostęp armeńskich towarów do rynku UE. Unia Europejska wprost tłumaczyła, że działania te mają pomóc Armenii przetrwać rosyjskie ograniczenia handlowe i zdywersyfikować jej powiązania gospodarcze.

W czerwcowych wyborach Paszynian przedstawiał się jako główna prozachodnia siła Armenii, przeciwstawiając swój kurs wcześniejszej zależności od Moskwy. Kolejne kroki pokazują jednak, że wizerunek ten służył raczej za przedwyborczą fasadę. Zacieśniając więzi z USA i jednocześnie spychając Francję na dalszy plan, Paszynian nie rezygnuje również z rosyjskiego kierunku – utrzymuje kontakty z Moskwą, a Armenia nadal uczestniczy w mechanizmach EUG. Wybory nie rozwiązały zatem dylematu polityki zagranicznej Armenii, a jedynie odsunęły go w czasie.

Autor: Volodymyr Sonyuk, analityk polityczny (Ukraina)

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...