Poważne oskarżenia wobec Kołodziejczaka. „To są pomówienia”
Dwie byłe współpracownice Michała Kołodziejczaka oskarżają posła i byłego wiceministra rolnictwa o agresywne zachowania, poniżanie, zastraszanie oraz stosowanie przemocy. Ich relacje przedstawiła Monika Krześniak w reportażu Kanału Zero.
Jedna z kobiet opowiada o relacji zawodowej, która miała następnie przerodzić się w związek intymny. Druga opisuje przede wszystkim warunki pracy w Agrounii. W obu relacjach pojawiają się zarzuty dotyczące wybuchów złości, wyzwisk i zachowań, które miały wzbudzać strach.
Kołodziejczak odrzuca oskarżenia. Zapytany przez dziennikarkę w Sejmie nazwał je „pomówieniami”, ale nie odniósł się szczegółowo do opisywanych sytuacji.
„Mówił, że to jest kokaina”
Jedna z rozmówczyń twierdzi, że podczas prywatnego spotkania Kołodziejczak wyjął substancję, którą miał przedstawić jako kokainę. Według jej relacji sam zażył znaczną ilość środka, a następnie wielokrotnie namawiał ją, aby zrobiła to samo.
Kobieta utrzymuje, że początkowo odmawiała, ale ostatecznie uległa namowom. Po zażyciu substancji miała poczuć się bardzo źle, mieć problemy z oddychaniem i obawiać się o swoje życie. – Leżąc na podłodze, myślałam, że umieram. Mówię: „Michał, ja umieram” – relacjonuje.
Rozmówczyni zastrzega jednocześnie, że nie wie, jaka substancja została wtedy zażyta i nie jest w stanie potwierdzić, czy rzeczywiście była to kokaina. Według jej opowieści podobna sytuacja miała wydarzyć się ponownie kilka tygodni później.
Druga kobieta również twierdzi, że widziała Kołodziejczaka podczas zażywania narkotyków. Jak przekonuje, miało to być jednym z powodów odejścia przez nią z Agrounii.
Zarzuty dotyczące przemocy i gróźb
W reportażu pojawiają się także oskarżenia o przemoc fizyczną. Jedna z kobiet twierdzi, że Kołodziejczak ją uderzył, a następnie przekonywał, że stało się to przypadkowo. Swoje zachowanie miał tłumaczyć „psychozą”.
Druga rozmówczyni opisuje sytuację, podczas której polityk miał rzucić obok niej puszką. Kiedy zwróciła mu uwagę, miał sięgnąć po nóż i powiedzieć: „Gdybym chciał, to bym trafił”.
Była współpracownica Agrounii zarzuca również Kołodziejczakowi regularne poniżanie i wyzywanie. Według jej relacji poseł miał powiedzieć, że jest „jak niewolnik”, ponieważ otrzymuje wynagrodzenie pozwalające jej przeżyć miesiąc, ale niewystarczające, aby mogła odejść z pracy.
Kobieta opisuje atmosferę ciągłego napięcia oraz nieprzewidywalne reakcje lidera organizacji. Twierdzi, że pod koniec współpracy znajdowała się w bardzo złym stanie psychicznym.
Przedstawione historie są jednak na razie tylko relacjami rozmówczyń Kanału Zero. Polityk im zaprzecza.
Były doradca skazany za groźby
Jedna z kobiet mówi również o groźbach śmierci ze strony osoby z otoczenia Kołodziejczaka. Ten wątek był już wcześniej opisywany przez media.
W styczniu 2025 roku Goniec informował o sprawie Tomasza Karonia, ówczesnego doradcy lidera Agrounii. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa miał wydać wobec niego wyrok nakazowy, uznając go za winnego kierowania gróźb karalnych wobec byłej współpracowniczki organizacji. Mężczyzna został skazany na 15 tys. zł grzywny i zobowiązany do zapłaty 2 tys. zł zadośćuczynienia.
Kołodziejczak przyznał wówczas, że wiedział o konflikcie i kierowanych groźbach, ale początkowo „nie odbierał tego poważnie”. Zapewniał, że nie akceptuje zastraszania pracowników i ostatecznie zakończył współpracę z Karoniem.
Kołodziejczak: To są pomówienia
Monika Krześniak próbowała skonfrontować ustalenia reportażu z Michałem Kołodziejczakiem na korytarzu sejmowym. Zapytała go między innymi o rzekome szarpanie i poniżanie kobiet oraz nakłanianie jednej z nich do zażycia narkotyków. – To są pomówienia – odpowiedział poseł.
Kołodziejczak nie zdecydował się na szczegółową rozmowę o poszczególnych oskarżeniach. Wcześniej odpowiedział jedynie słowem „ nie” na pytania dziennikarki i uciekał przed nią po sejmowych korytarzach.