Matczak o zeznaniach ws. Nawrockiego. „Będziemy się czuć oszukani”

Dodano:
Karol Nawrocki Źródło: Shutterstock / Szymon Pelc
Prof. Marcin Matczak skomentował proces Karola Nawrockiego z Onetem. Zastrzegł, że dopiero sąd rozstrzygnie, czy zarzuty są prawdziwe.

Prof. Marcin Matczak odniósł się w TVP Info do zeznań dotyczących przeszłości Karola Nawrockiego w sopockim Grand Hotelu. Prawnik nie przesądził, czy relacje świadków są prawdziwe, ale podkreślił, że dotyczą one informacji, które mogły być istotne dla wyborców podczas kampanii prezydenckiej.

– Dla mnie jako obywatela to sytuacja niezwykle smutna. Jeżeli okaże się jednak, że Karol Nawrocki się tego dopuszczał, to jako obywatele będziemy się czuć oszukani. Powinniśmy mieć pełną informację w momencie dokonywania wyboru – powiedział Matczak.

– Sam fakt słyszenia takich zeznań wobec osoby, która pełni najwyższy urząd w państwie, jest smutny, żeby nie powiedzieć porażający – twierdził. Stwierdził, że osoby, które glosowały na Nawrockiego, robiły to w niewiedzy. Dodał, że jest to „problematyczne dla demokracji”. – Takie sprawy należałoby rozstrzygnąć przed drugą turą wyborów – dodał.

Natasza Geldon: „Można sobie dorobić, doprowadzając dziewczyny”

Jedną z osób zeznających przed Sądem Okręgowym w Warszawie była Natasza Geldon, która w latach 2006–2007 pracowała razem z Nawrockim w ochronie Grand Hotelu. Jej relacja stała się jednym z fundamentów artykułu „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”.

Geldon opisała jedną sytuację sprzed niemal 20 lat. Jak zeznała, zauważyła Nawrockiego wchodzącego do hotelu z kobietą i mężczyzną, a następnie jadącego z kobietą windą na piętra przeznaczone dla gości.

– Kiedy Karol pojawił się na dole, zapytałam go, o co chodzi. On odpowiedział, że można sobie dorobić, doprowadzając dziewczyny, i zapytał, czy ja chcę też wziąć w tym udział – relacjonowała.

Świadek przyznała jednak, że nie wiedziała, kim była widziana przez nią kobieta. Podejrzenie, że chodziło o prostytutkę i jej opiekuna, było jej interpretacją całej sytuacji oraz późniejszej rozmowy z Nawrockim. – Nie wiem, trudno powiedzieć. To była tylko ta jedna sytuacja – odpowiedziała, gdy pełnomocnicy prezydenta zapytali, czy widywała w hotelu prostytutki.

Geldon nie zgłosiła wówczas sprawy przełożonym. Tłumaczyła, że była młoda, niedoświadczona i nie wiedziała, jak powinna postąpić. Do wspomnienia wróciła podczas kampanii prezydenckiej, kiedy skontaktował się z nią dziennikarz Onetu Andrzej Stankiewicz. Kobieta zapewniła, że treść publikacji odpowiada temu, co przekazała reporterowi.

Drugi świadek nie powiązał Nawrockiego z procederem

Przed sądem zeznawał również Łukasz Franczak, kolega Nawrockiego ze studiów i pracy w ochronie hotelu. Przyznał, że w Grand Hotelu pojawiały się kobiety, które wizualnie oceniał jako prostytutki, ale zaznaczył, że ochrona nie legitymowała osób wchodzących z gośćmi. – Mogłem oceniać najwyżej wizualnie – zastrzegł.

Franczak nie słyszał o zorganizowanej grupie sprowadzającej kobiety do hotelu. Nie widział także, aby Nawrocki dzwonił po prostytutki, i nie rozmawiał z nim o wynagrodzeniu za pośredniczenie w takich usługach.

Andrzej Stankiewicz podkreślił natomiast, że osoby, których relacje wykorzystano w publikacji Onetu, ujawniły przed sądem swoją tożsamość i powtórzyły przekazane wcześniej informacje.

Krytycy podważają wiarygodność relacji

Zeznania Geldon spotkały się z krytyką części prawicowych komentatorów. Mecenas Bartosz Lewandowski zwrócił uwagę, że dotyczą one jednej rozmowy przeprowadzonej bez innych świadków niemal 20 lat temu.

„Po prawie dwudziestu latach relacjonowanie wypowiedzi innej osoby «sam na sam» jest równie mało wiarygodne. W szczególności, gdy miało się z kimś tylko zawodowy, krótki kontakt” – stwierdził.

Sławomir Cenckiewicz ocenił z kolei, że „kluczowa świadek Onetu Natasza Geldon też nic interesującego nie zeznała”. Rafał Kubowicz z Nowej Nadziei napisał natomiast, że przedstawione zeznania mogą okazać się niewystarczające, aby wydawca portalu obronił się w procesie.

Proces skomentował także wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji. Uznał, że przeszłość Karola Nawrockiego nie wpłynie na jego dzisiejszą, pozytywną ocenę prezydenta. Dodał, że o prawdziwości tekstów Onetu zdecyduje sąd. Podkreślił, że jeśli historie z młodości Nawrockiego okażą się prawdą, będzie to pokazywało, że bez względu na to skąd osoba pochodzi i w jakim środowisku była w młodości może zostać wysokim urzędnikiem państwowym, a nawet prezydentem.

Niektórzy komentatorzy zaczęli również wskazywać na wcześniejszą współpracę Geldon z „Krytyką Polityczną”, poparcie dla Czarnego Protestu oraz pracę w sopockiej Zatoce Sztuki.

Karol Nawrocki ma zostać przesłuchany 18 stycznia 2027 roku. Dopiero po przeprowadzeniu wszystkich dowodów sąd zdecyduje, czy publikacja Onetu naruszyła dobra osobiste obecnego prezydenta.

Źródło: WPROST.pl / TVP Info, Onet, Wirtualna Polska, wPolityce.pl, X
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...