Szef PSL podjął decyzję. Minister rolnictwa: Dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki
Z sondażu OGB dla Stan360, przeprowadzonego w pierwszej połowie października wynika, że gdyby partie tworzące dziś koalicję rządzącą wystawiły wspólną listę, zdobyłaby ona 44,33 proc. głosów, czyli dwukrotnie więcej niż PiS (23,92 proc.). W praktyce oznacza to, że koalicja mogłaby uzyskać 231 mandatów.
Kosiniak-Kamysz: Dajcie replay i przewińmy taśmę
Wicepremier i minister obrony a jednocześnie prezes PSL nie bierze jednak pod uwagę takiego rozwiązania. Na początku tygodnia w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że ludowcy przygotowują się do samodzielnego startu w wyborach do parlamentu.
– Już dziś rozpoczyna się festiwal, który będzie mówił „inaczej jak na jednej wielkiej liście was nie będzie”. Nie boimy się tego, wytrwaliśmy, przerabialiśmy już to. Dajcie replay i przewińmy taśmę – ironizował.
Deklarację prezesa skomentował minister rolnictwa. – Każda partia, która jest na scenie politycznej ma plan startu samodzielnego. Taki też przedstawiamy jako Polskie Stronnictwo Ludowe. Oczywiście obserwując to, co dzieje się na scenie politycznej w Polsce, te szacunki, to zdajemy sobie sprawę, że one nigdy nie były przyjazne dla PSL-u. Zawsze, startując w wyborach, mówiliśmy, że trzeba ciężkiej pracy, działania a nie – skupiania się na sondażach. Jeśli ciężko się pracuje, wyniki przyjdą i liczę, że to będzie powtórka – powiedział w rozmowie z „Wprost”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.