Szef PSL podjął decyzję. Minister rolnictwa: Dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki

Dodano:
Stefan Krajewski, minister rolnictwa Źródło: Wprost
Władysław Kosiniak-Kamysz, lider PSL, zapowiedział, że ludowcy w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych wystartują w pojedynkę. Czy ta strategia się opłaci? Zdaniem Stefana Krajewskiego, ministra rolnictwa i polityka PSL, „jeśli ciężko się pracuje, wyniki przyjdą”. Pytany, czy jest szansa na ponowną współpracę z Polską 2050, odpowiada krótko: – Dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki, ale są pojedynczy politycy, posłowie, senatorowie (od Szymona Hołowni – red.), z którymi warto rozmawiać.

Z sondażu OGB dla Stan360, przeprowadzonego w pierwszej połowie października wynika, że gdyby partie tworzące dziś koalicję rządzącą wystawiły wspólną listę, zdobyłaby ona 44,33 proc. głosów, czyli dwukrotnie więcej niż PiS (23,92 proc.). W praktyce oznacza to, że koalicja mogłaby uzyskać 231 mandatów.

Kosiniak-Kamysz: Dajcie replay i przewińmy taśmę

Wicepremier i minister obrony a jednocześnie prezes PSL nie bierze jednak pod uwagę takiego rozwiązania. Na początku tygodnia w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że ludowcy przygotowują się do samodzielnego startu w wyborach do parlamentu.

– Już dziś rozpoczyna się festiwal, który będzie mówił „inaczej jak na jednej wielkiej liście was nie będzie”. Nie boimy się tego, wytrwaliśmy, przerabialiśmy już to. Dajcie replay i przewińmy taśmę – ironizował.

Deklarację prezesa skomentował minister rolnictwa. – Każda partia, która jest na scenie politycznej ma plan startu samodzielnego. Taki też przedstawiamy jako Polskie Stronnictwo Ludowe. Oczywiście obserwując to, co dzieje się na scenie politycznej w Polsce, te szacunki, to zdajemy sobie sprawę, że one nigdy nie były przyjazne dla PSL-u. Zawsze, startując w wyborach, mówiliśmy, że trzeba ciężkiej pracy, działania a nie – skupiania się na sondażach. Jeśli ciężko się pracuje, wyniki przyjdą i liczę, że to będzie powtórka – powiedział w rozmowie z „Wprost”.

Źródło: Wprost
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...