Starcia w Turkmenistanie wywołali przestępcy

Dodano:
Sobotnie starcia w Aszchabadzie, w których miało zginąć co najmniej 20 milicjantów, wywołał "zbrojny gang przemytników narkotyków" - podały władze Turkmenistanu.
Wcześniej nieoficjalne źródła informowały o starciach z grupą islamskich radykałów. Radio Wolna Europa podawało, że do wymiany ognia doszło między członkami radykalnej grupy islamistycznej i turkmeńskimi siłami bezpieczeństwa.

Z niedzielnego komunikatu rządowego wynika natomiast, że władze "zneutralizowały" gang przemytników narkotyków; nie podano ani liczby ofiar ani też informacji o dokonanych zatrzymaniach.

Według naocznych świadków, cytowanych przez światowe agencje, służby bezpieczeństwa otoczyły w sobotę czteropiętrowy budynek na terenie opuszczonej fabryki. Doszło do wymiany ognia, a siły rządowe użyły także granatów. W niedzielę teren zajść pozostawał zamknięty i milicja nie dopuszczała nikogo na miejsce.

Turkmenistan - była republika radziecka, zasobna w wielkie złoża gazu ziemnego i znaczne ropy naftowej, graniczy z Uzbekistanem od północnego zachodu i Iranem i Afganistanem od strony południowej. Kraj ten stanowi ważny międzynarodowy szlak przerzutu narkotyków z regionu do Europy.

Mimo przynależności do Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP) Turkmenistan prowadzi politykę izolacjonistyczną. Jest państwem świeckim. Najpowszechniej wyznawany jest tu islam sunnicki. Zdaniem analityków, w praktyce niemożliwe byłyby tu wystąpienia opozycji, w tym także islamskiej, ze względu na represyjne działania władz, dławiących wszelkie przejawy niezadowolenia.

pap, keb

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...