Czy Czesi i Irlandczycy są najbardziej eurosceptyczni?

Dodano:
Francuski dziennik „Le Monde” pisze, że wcale nie jest pewne, czy Czesi i Irlandczycy są największymi eurosceptykami w Unii Europejskiej, bo trend ten jest wyczuwalny we wszystkich krajach członkowskich.
Gazeta zwraca uwagę, że rok 2009 zaczyna się od przewodnictwa Czech, których parlament wciąż nie ratyfikował Traktatu Lizbońskiego, a zanim się skończy, Irlandczycy muszą wypowiedzieć się ponownie w referendum na jego temat – do czego zobowiązał się ich rząd.

„Czyżby byli (Czesi i Irlandczycy) bardziej euroesceptyczni niż Polska, której prezydent nadal odmawia podpisania traktatu (ratyfikowanego przez parlament), bardziej eurosceptyczni niż Francja czy Holandia, które w referendach w 2005 roku odrzuciły traktat konstytucyjny (poprzednik Traktatu Lizbońskiego), niż Wielka Brytania, która uzyskała tyle odstępstw (od zapisów Traktatu Lizbońskiego) i status poza strefą euro, albo niż Niemcy, które wolały grać podczas kryzysu własną partyturę?", pyta „Le Monde”.

Gazeta przypomina, że według sondażu Eurobarometru z grudnia 2008 roku 59 proc. Irlandczyków ma pozytywną opinię o Unii, a Czesi z 44 proc. sytuują się tylko nieco z tyłu za Francuzami (46 proc.) i Niemcami (48 proc.), a za to zdecydowanie przed Brytyjczykami (26 proc.).

„Eurosceptycyzm jest zjawiskiem występującym wszędzie w Europie. W takim samym stopniu w pubach Dublina, co kafejkach Paryża, Rzymu czy Budapesztu. Zawsze dobrze jest chlapnąć coś – słusznie lub nie – o niewidzialnych technokratach w Brukseli czy powołać się na przykład kopniętych dyrektyw dotyczących rozmiaru ogórków czy krzywizny bananów. A niektórym krajowym politykom zawsze przychodzi z łatwością zrzucanie grzechów świata na Unię, która powinna ich zdaniem być inna, nie ponadnarodowa, bardziej demokratyczna, bardziej międzyrządowa, bardziej szanująca małe kraje albo po prostu w swym funkcjonowaniu bardziej opiekuńcza, bardziej dyskretna, bardziej liberalna, bardziej socjalna czy bardziej jakakolwiek", pisze dziennik.

Zdaniem gazety eurosceptycyzm Czechów i Irlandczyków jest po prostu obecnie bardziej widoczny z powodu unijnego kalendarza w bieżącym roku.

„Rząd irlandzki zaproponuje pod koniec 2009 roku nowe referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego przy wprowadzeniu gwarancji związanych z motywami i wątpliwościami, które doprowadziły do jego odrzucenia. Rząd czeski natomiast ma spowodować ratyfikowanie traktatu przez obie izby parlamentu, a następnie uzyskać podpis prezydenta Vaclava Klausa. Wkrótce będziemy wiedzieć, czy obawy tych małych narodów przed popadnięciem w wasalstwo są tylko naskórkowe, czy też zakorzenione tak głęboko, że zablokują projekt, który większość Europejczyków chce wspólnie realizować", konkluduje "dziennik.

PAP


Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...