Europa: obawy przed pokłosiem wyborów w Izraelu

Dodano:
W reakcji na wyniki wyborów parlamentarnych w Izraelu, w których centrowa Kadima wygrała o włos z prawicowym Likudem, w Europie wyrażano w środę obawy o przyszłość procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie - pisze agencja AP.

Większe szanse na utworzenie koalicji analitycy dają Likudowi, który może liczyć na wsparcie ze strony radykalnej prawicy. Wtedy górę nad umiarkowaną szefową Kadimy Cipi Liwni wezmą jastrzębie, wyłaniając silny prawicowy rząd z  Benjaminem Netanjahu na czele.

Zdaniem ekspertów po rządzie pod przywództwem Netanjahu, który w przeszłości zdecydowanie sprzeciwiał się kompromisowi z Palestyńczykami, należy spodziewać się utwardzenia stanowiska Izraela w rozmowach pokojowych.

Obawy komentatorów budzą rosnące wpływy Awigdora Liebermana, którego ultranacjonalistyczna partia imigrantów z byłego ZSRR Nasz Dom zdobyła w  Knesecie dość miejsc, by stać się trzecią siłą w parlamencie. Właśnie Nasz Dom staje się "języczkiem u wagi" w procesie formowania nowego rządu.

"Czy potraficie wyobrazić sobie coś dalszego od propozycji Baracka Obamy niż  ksenofobiczne idee proponowane" przez Liebermana - retorycznie zapytuje lewicujący włoski dziennik "La Repubblica".

Według szwajcarskiego dziennika "Basler Zeitung" wybory pokazały, że  "większość Izraelczyków nie wierzy w pokój".

Mike Williams, specjalista z Uniwersytetu Londyńskiego, który doradzał sztabowi wyborczemu Obamy w kampanii prezydenckiej, powiedział, że wyniki stanowią wyzwanie dla prezydenta Stanów Zjednoczonych. "Nie jest to dobre dla  procesu pokojowego" - powiedział.

Według niego wyniki wyborów mogą oznaczać w perspektywie podjęcie przez Izrael jednostronnej akcji przeciwko Iranowi, aby powstrzymać jego program jądrowy. Przypomniał, że "Izraelczycy nie mają technologii, aby skutecznie opóźnić irański program nuklearny". W związku z tym Amerykanie obawiają się, że  "Izrael rozpocznie operację wojskową i nie będzie mógł jej skończyć, a  Amerykanie będą musieli po nich pozamiatać".

Profesor historii Uniwersytetu w Oslo Hilde Henriksen Waage uważa, że wynik izraelskich wyborów może zaowocować większym użyciem siły militarnej przez Izrael.

Z kolei szwedzkie gazety zgadzają się w ocenie, że nowy rząd Netanjahu, najprawdopodobniej oparty na sojuszach z partiami ultraprawicowymi, może stworzyć większą liczbę problemów, niż rozwiązać, wchodząc na "kolizyjny kurs zarówno ze Stanami Zjednoczonymi jak i światem arabskim".

Zdaniem Avi Shlaima, eksperta z uniwersytetu w Oksfordzie, który często krytykuje Izrael, utworzenie rządu pod kierunkiem Netanjahu nie jest nieuniknione. Według niego jedyną szansą na ożywienie bliskowschodniego procesu pokojowego jest nacisk wywierany przez administrację Obamy na Izrael.

"Jedynie Ameryka może naciskać na Izrael. (...) Ameryka musi pójść o krok dalej i nalegać na Izrael w kwestii znalezienia rozwiązania" - powiedział Shlaim.

ND, PAP

Roman Włos kandydatem na prezydenta RP – serwis pitbul.pl zaprasza!

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...