Połowiczne partnerstwo

Dodano:
Sama idea Partnerstwa Wschodniego - polsko-szwedzkiego autorstwa -  jest bez wątpienia szczytna i godna uwagi. Diabeł tkwi jednak w szczegółach.
Bo tak naprawdę brak precyzyjnych zapisów, na czym dokładnie miałaby polegać współpraca między Unią Europejską a sześcioma eksradzkieckimi państwami: Białorusią, Mołdawią, Gruzją, Armenią, Azerbejdżanem i Ukrainą, czy może to przynieść liberalizację reżimu wizowego itp.

My, wspierani przez kraje bałtyckie widzielibyśmy Partnerstwo jako pomost, prowadzący do członkostwa w Unii Europejskiej. Nawet najbardziej zagorzali zwolennicy takiej opcji muszą jednak przyznać, że żaden z sześciu krajów nie jest nawet częściowo gotowy do akcesji w UE. W Azerbejdżanie i Białorusi rządzą reżimy, Gruzja i Ukraina są areną brutalnej walki wewnętrznej między opozycją a rządem i pogrążają się w coraz większym chaosie, w Mołdawii i Armenii władze bez pardonu rozprawiają się z opozycją. Oczywiście część z tych problemów jest częściowo generowana przez Rosję, nie usprawiedliwia to jednak samych zainteresowanych. Trzeba wspierać demokrację w tych państwach i zachęcać je do przemian politycznych, nie należy jednak tracić krytycznego oglądu sytuacji.

Symptomatyczne były absencje w Pradze niektórych polityków. Zabrakło prezydenta Białorusi, Aleksandra Łukaszenki, który w tym czasie w Mińsku podejmował rosyjskiego ambasadora. I choć częściowo jest to wynik sporów wokół jego osoby, to znak, że najchętniej balansowałby on między Moskwą a Brukselą. Nie było też przywódców m.in. Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii czy Włoch. Nic dziwnego, dla nich (poza Brytyjczykami) o wiele ważniejsza jest Unia Śródziemnomorska. Musimy sobie uświadomić, że Partnerstwem zainteresowane są tylko kraje z naszej części Europy, łącznie z Niemcami. I nie ma w tym nic oburzającego, bo Unia Europejska w coraz większym stopniu opiera się na współpracy regionalnej. Polska powinna w dalszym ciągu uwrażliwiać Zachód na wschodni wymiar Unii, ale bez popadania w przesadę. Może to brutalne i niepoprawne politycznie, ale my też coś powinniśmy mieć z bycia wiecznym adwokatem Ukrainy. Tym bardziej, że to coraz trudniejsza rola.

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...