Moralność Dmitrija

Dodano:
Cieszy apel Dmitrija Miedwiediewa, aby nie fałszować historii II wojny światowej. Szkoda tylko, że nie obejmuje on sprawy Katynia, agresji na Polskę w 1939 r. i paru innych "drobiazgów".
- Nie zapominamy o wkładzie innych narodów w zwycięstwo nad hitleryzmem, ale nie możemy pozwolić, aby pomijano przy tym zasługi narodu rosyjskiego - mówił w wideoblogu prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. Zapewnia on, że Rosja będzie się sprzeciwiać wszystkim próbom fałszowania historii.
 
Inicjatywa byłaby rzeczywiście godna pochwały, gdyby tylko Dmitrij Miedwiediew obiecał, że historię przestanie fałszować sama Rosja. A tylko w stosunku do Polski ma na sumieniu kilka kłamstw.

Przede wszystkim Katyń. Mimo oczywistych dowodów, badań i świadków, władze rosyjskie z uporem maniaka twierdzą, że zamordowanie ponad 21 tysięcy polskich oficerów nie było aktem ludobójstwa. A nie chcą tego przyznać, bo wówczas zrujnowałyby misternie budowany przez wiele lat wizerunek Rosji wyzwolicielki. Musiałyby przyznać, że sowiecka Rosja stała wówczas po tej samej ciemnej stronie mocy co potępione przez wszystkich hitlerowskie Niemcy, a jej obłędny system polityczny niczym się nie różnił od totalitaryzmu Hitlera.

Podobnie jest z agresją z 17 września, którą rosyjscy politycy nadal nazywają "udzieleniem pomocy zachodniej Ukrainie i zachodniej Białorusi". Zapominają przy tym o takim drobiazgu, że tak zachodnia Ukraina jak i zachodnia Białoruś leżały w granicach niepodległej jeszcze wówczas Polski, zmagającej się z agresją hitlerowskich Niemiec, którym sowiecka „pomoc" była bardzo na rękę. Natomiast ci, którym tej „pomocy" udzielono powędrowali w bydlęcych wagonach przy 40-stopniowym mrozie daleko  na wschód.  Ale to zapewne zdaniem Miedwiediewa nie jest fałszowaniem historii.

Parafrazując sienkiewiczowską "moralność Kalego" można powiedzieć, że na naszych oczach rodzi się termin „moralność Dmitrija". Jeśli ktoś fałszuje historię, ujmując chwały bohaterstwu Rosjan - to źle. Jeśli Rosja fałszuje historię maskując swą agresję i ludobójstwo - to dobrze. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że świat nie zaakceptuje takiej moralności i zbrodnia pozostanie zbrodnią, niezależnie od tego, przez kogo byłaby popełniona.
 






Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...