Córka Tysona nie żyje
Do tragicznego zdarzenia doszło dzień wcześniej w domu Tysona w Phoenix (w tym czasie był on w Las Vegas). Z ustaleń policji wynika, że dziewczynkę, z szyją owiniętą kablem od mechanicznej bieżni lekkoatletycznej, znalazł jej siedmioletni brat. Pogotowie wezwała matka dzieci, która w momencie wypadku przebywała w innym pokoju.
Dziewczynka w stanie krytycznym trafiła do szpitala, gdzie - mimo pomocy lekarzy - zmarła.
Exodus Tyson bawiła się na bieżni mechanicznej. Za konsolą zwisał kabel, który w jakichś sposób znalazł się na jej głowie. Nie wiadomo, czy dziecko poślizgnęło się i wpadło na niego, czy nieświadomie go założyło.
Tragiczna śmierć czterolatki poruszyła sąsiadów Tysona, który zaraz po wypadku wrócił do domu. "Wszystkim mówiła +hi+ (cześć). Była bardzo przyjazna. Jeździła na rowerku i często bawiła się z moimi dziećmi i siostrzenicą" - powiedział obok 53-letni Abdul Khalik, którego 14-letnia córka na wieść o śmierci Exodus przepłakała cały dzień.
ND, PAP