Przykładny więzień Miloszević
Dodano:
Slobodan Miloszević, sprawiający sędziom kłopoty na sali trybunału haskiego, w areszcie świeci przykładem: jest uprzejmy, pomaga innym więźniom w angielskim.
Były dyktator Jugosławii, oskarżony za zbrodnie w Kosowie, już przeszło dwa miesiące spędził w areszcie międzynarodowego trybunału i czuje się tam całkiem swobodnie. Czyta powieści Hemingwaya, słucha radia BBC i ogląda satelitarne programy serbskie. Dostaje całe worki listów, zarówno z poparciem, jak i pełnych nienawiści. Ale rzadko je czyta. Wszystkie listy są cenzurowane.
Miloszević uwielbia świeże powietrze. Codziennie wychodzi na godzinny spacer po podwórku wielkości dwóch kortów tenisowych. W ciągu dnia, tak jak inni więźniowie, może opuszczać celę i poruszać się swobodnie po piętrze, na którym znajduje się kuchnia i świetlica.
Zgodnie z regulaminem, co miesiąc były prezydent dostaje kartę telefoniczną wartości 21,45 funtów i 1,43 funta kieszonkowego na wydatki w sklepiku więziennym. Mógłby zarabiać dodatkowo 1,43 funta przy sprzątaniu lub w pralni, ale odmówił.
Były dyktator w areszcie jest uprzejmy i usłużny. Ponieważ płynnie mówi po angielsku, pomaga strażnikom w porozumiewaniu się z więźniami - przyznaje McFadden, były oficer armii irlandzkiej.
Pewne kłopoty wystąpiły na początku pobytu Miloszevicia w Scheveningen. Skarżył się na światło palące się w celi przez całą noc, więc żarówki zastąpiono kamerą na podczerwień. Gdy wbrew regulaminowi skontaktował się z prasą, otrzymał upomnienie.
nat, pap
Miloszević uwielbia świeże powietrze. Codziennie wychodzi na godzinny spacer po podwórku wielkości dwóch kortów tenisowych. W ciągu dnia, tak jak inni więźniowie, może opuszczać celę i poruszać się swobodnie po piętrze, na którym znajduje się kuchnia i świetlica.
Zgodnie z regulaminem, co miesiąc były prezydent dostaje kartę telefoniczną wartości 21,45 funtów i 1,43 funta kieszonkowego na wydatki w sklepiku więziennym. Mógłby zarabiać dodatkowo 1,43 funta przy sprzątaniu lub w pralni, ale odmówił.
Były dyktator w areszcie jest uprzejmy i usłużny. Ponieważ płynnie mówi po angielsku, pomaga strażnikom w porozumiewaniu się z więźniami - przyznaje McFadden, były oficer armii irlandzkiej.
Pewne kłopoty wystąpiły na początku pobytu Miloszevicia w Scheveningen. Skarżył się na światło palące się w celi przez całą noc, więc żarówki zastąpiono kamerą na podczerwień. Gdy wbrew regulaminowi skontaktował się z prasą, otrzymał upomnienie.
nat, pap