Wyzwolenie Serbii przyszło ze Wschodu...
Dodano:
Z okazji 65. rocznicy rozpoczęcia przez Armię Czerwoną operacji wyzwalania Serbii, Aleksander Konzunin, ambasador Rosji w Serbii napisał list do serbskich obywateli. Jego treść przytacza serbski dziennik „Danas”.
„Dokładnie 65 lat temu, 28 września 1944 roku wybiła godzina wyzwolenia Jugosławii spod okupacji faszystowskiej. Z umęczonej wojną Rosji Sowieckiej, poszarpanej przez faszystów, na Zachód nieugięcie ruszyła lawina żołnierzy Armii Czerwonej z jednym celem – dobić nieprzyjaciela.
W tamtym okresie naród jugosłowiański już trzy i pół roku wiódł bezkompromisową walkę przeciwko faszystom. Fale wielkich operacji hitlerowskich pozbawiły życia setki tysięcy Jugosłowian. Okupant stworzył w kraju atmosferę strachu i przemocy. Na porządku dziennym były łapanki i masowe rozstrzeliwania. Działały dziesiątki obozów koncentracyjnych, w których śmierć czekała nie tylko partyzantów (komunistów titowskich – przyp. TR), ale również cywilów. Jednak niezależnie od atmosfery terroru, jugosłowiańska walka o niezależność nie tylko nie została przerwana, ale wręcz przybierała na sile.
W 1944 roku sytuacja na frontach europejskich zmieniła się w taki sposób, że wojska sowieckie znalazły się na granicy serbskiej. Dowództwo Armii Czerwonej podjęło decyzję o niesieniu pomocy bratniemu narodowi serbskiemu. Pierwsze oddziały 57. armii przekroczyły granicę bułgarsko-serbską 28 września.
Sowieccy żołnierze i oficerowie usłyszeli następujące słowa: „Towarzyszu żołnierzu, sierżancie, oficerze! Wstąpiłeś na ziemie Jugosławii, bliskie nam duchem i krwią. Zawsze i wszędzie pamiętaj, że przyszedłeś wprowadzić w Jugosławii prawo i porządek oraz zniszczyć hitlerowskich rozbójników, którzy uciekają przed siłą twoich uderzeń."
Czerwonoarmiści byli świadomi, że stąpają po bratniej ziemi. Kiedy maszerowali dalej na Zachód, polecili swoim serbskim druhom: „Jeśli zginiemy w obcym kraju, pochowajcie nas w słowiańskiej Serbii." Dziś w Belgradzie stoi wspólna mogiła, poświęcona poległym serbskim i rosyjskim wyzwolicielom jugosłowiańskiej stolicy.
Obywatele Serbii witali wyzwolicieli z radością i zachwytem. Naród serbski pomagał Armii Czerwonej jak mógł najlepiej.
Wszystko, co zostało powyżej napisane, to fakty historyczne. Mają one stanowić odpowiedź tym, którzy dziś oczerniają sowieckiego żołnierza-wyzwoliciela.
Dzięki wam, Serbowie, że opiekujecie się dziś grobami poległych w II wojnie światowej bohaterów – Rosjan, Ukraińców, Białorusinów, Tatarów, Gruzinów i wielu innych narodów – obywateli wspólnego ogromnego państwa.
Po wojnie wiele ulic w jugosłowiańskich miastach nosiło imiona wojskowych dowódców Armii Czerwonej. Później ulice zostały przemianowane. Ale ludzie pamiętają. Dostaję pisma, w których Serbowie deklarują potrzebę głoszenia prawdy historycznej.
Serbskie ulice powinny na nowo nosić imiona swoich wyzwolicieli."
TR
W tamtym okresie naród jugosłowiański już trzy i pół roku wiódł bezkompromisową walkę przeciwko faszystom. Fale wielkich operacji hitlerowskich pozbawiły życia setki tysięcy Jugosłowian. Okupant stworzył w kraju atmosferę strachu i przemocy. Na porządku dziennym były łapanki i masowe rozstrzeliwania. Działały dziesiątki obozów koncentracyjnych, w których śmierć czekała nie tylko partyzantów (komunistów titowskich – przyp. TR), ale również cywilów. Jednak niezależnie od atmosfery terroru, jugosłowiańska walka o niezależność nie tylko nie została przerwana, ale wręcz przybierała na sile.
W 1944 roku sytuacja na frontach europejskich zmieniła się w taki sposób, że wojska sowieckie znalazły się na granicy serbskiej. Dowództwo Armii Czerwonej podjęło decyzję o niesieniu pomocy bratniemu narodowi serbskiemu. Pierwsze oddziały 57. armii przekroczyły granicę bułgarsko-serbską 28 września.
Sowieccy żołnierze i oficerowie usłyszeli następujące słowa: „Towarzyszu żołnierzu, sierżancie, oficerze! Wstąpiłeś na ziemie Jugosławii, bliskie nam duchem i krwią. Zawsze i wszędzie pamiętaj, że przyszedłeś wprowadzić w Jugosławii prawo i porządek oraz zniszczyć hitlerowskich rozbójników, którzy uciekają przed siłą twoich uderzeń."
Czerwonoarmiści byli świadomi, że stąpają po bratniej ziemi. Kiedy maszerowali dalej na Zachód, polecili swoim serbskim druhom: „Jeśli zginiemy w obcym kraju, pochowajcie nas w słowiańskiej Serbii." Dziś w Belgradzie stoi wspólna mogiła, poświęcona poległym serbskim i rosyjskim wyzwolicielom jugosłowiańskiej stolicy.
Obywatele Serbii witali wyzwolicieli z radością i zachwytem. Naród serbski pomagał Armii Czerwonej jak mógł najlepiej.
Wszystko, co zostało powyżej napisane, to fakty historyczne. Mają one stanowić odpowiedź tym, którzy dziś oczerniają sowieckiego żołnierza-wyzwoliciela.
Dzięki wam, Serbowie, że opiekujecie się dziś grobami poległych w II wojnie światowej bohaterów – Rosjan, Ukraińców, Białorusinów, Tatarów, Gruzinów i wielu innych narodów – obywateli wspólnego ogromnego państwa.
Po wojnie wiele ulic w jugosłowiańskich miastach nosiło imiona wojskowych dowódców Armii Czerwonej. Później ulice zostały przemianowane. Ale ludzie pamiętają. Dostaję pisma, w których Serbowie deklarują potrzebę głoszenia prawdy historycznej.
Serbskie ulice powinny na nowo nosić imiona swoich wyzwolicieli."
TR