Walki z talibami, dwóch żołnierzy NATO nie żyje

Dodano:
fot. Wikipedia
Dwaj żołnierze NATO zginęli podczas podjętej w Helmandzie, na południu Afganistanu, znacznej ofensywy przeciwko talibom - poinformowały w sobotę siły koalicyjne.

Ofensywa o kryptonimie "Mosztarak" (w języku dari "Razem") z udziałem 15 tys. ludzi jest największą operacją zaczepną koalicji od chwili wkroczenia jej wojsk do Afganistanu w 2001 roku.

Dowódca sił NATO w południowym Afganistanie, brytyjski generał Nick Carter oświadczył, iż wspierane przez 60 śmigłowców siły koalicyjne i afgańskie dokonały "pomyślnego wtargnięcia" do okręgu Mardżeh. Jak zaznaczył, operacja przebiega "bezproblemowo".

Według ministerstwa obrony w Londynie, brytyjski żołnierz poniósł śmierć od wybuchu, uczestnicząc w zmotoryzowanym patrolu w położonym na północ od Mardżeh okręgu Nad Ali. Rzecznik sił koalicyjnych podał, iż inny żołnierz NATO - którego narodowości nie ujawnił - padł ofiarą ognia z broni strzeleckiej.

Po śmigłowcowym desancie pododdziałów piechoty morskiej USA wystrzelono co najmniej cztery rakiety do rebeliantów, prowadzących ogień ze stanowisk w pobliżu bazaru w mieście Mardżeh. W kilka godzin później starcia trwały tam nadal. Towarzyszący marines dziennikarz Reutera poinformował, że wśród żołnierzy jest ofiara w ludziach, ale nie sprecyzował, czy chodzi o zabitego, czy też o rannego.

Pierwszym celem Amerykanów było opanowanie centrum Mardżeh. Dla uzyskania wsparcia wezwano dwa samoloty myśliwsko-szturmowe Harrier, które ostrzelały pozycje przeciwnika z broni pokładowej.

Lokalny dowódca talibów Kari Fazluddin oświadczył wcześniej Reuterowi, że ma około 2 tys. ludzi gotowych do walki.

Po rozpoczęciu amerykańskiego desantu w Mardżeh żołnierze brytyjscy ruszyli drogą powietrzną do północnej części okręgu Nad Ali, dokąd skierowano również czołgi i saperów. Szczególne zagrożenie dla wojsk koalicji i wspierających je w tej ofensywie sił afgańskich stanowią gęsto rozmieszczone przez talibów pułapki minowe.

Istotne jest również unikanie za wszelką cenę ofiar wśród cywilów, by nie przysparzać poparcia rebeliantom. "W trakcie operacji w Mardżeh siły międzynarodowe muszą stosować określone procedury i mechanizmy dla ochrony cywilów" - napisał w oświadczeniu prezydent Afganistanu Hamid Karzaj.

Według afgańskich władz, ofensywa rozwija się zgodnie z założeniami. "Pierwsza faza operacji przebiega nader pomyślnie. Talibowie umieścili w jej rejonie liczne pułapki minowe, ale jeszcze nie doszło do żadnych zażartych walk. Opanowaliśmy 11 kluczowych pozycji w okręgu (Mardżeh) i opór ze strony rebeliantów został przełamany" - powiedział na konferencji prasowej gubernator prowincji Helmand, Gulab Mangal.

"Naszym celem nie jest eliminacja rebeliantów, dążymy do zwiększenia wpływów rządu centralnego, objęcia ochroną cywilów oraz długoterminowego zapewnienia bezpieczeństwa i stabilizacji" - oświadczył dziennikarzom w Kabulu afgański minister obrony Abdul Rahim Wardak.

Dowódca sił afgańskich w regionie, generał Szer Mohammed Zazai poinformował, że w trakcie ofensywy zabito co najmniej 20 rebeliantów, a 11 wzięto do niewoli, odbierając im karabiny automatyczne Kałasznikowa, karabiny maszynowe i granaty.

Okręg Mardżeh był przez długi czas matecznikiem talibów oraz terenem uprawy opium, która według państw zachodnich służy finansowaniu zbrojnej rebelii.

PAP, mm

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...