Anglia nie dała rady Algierii
Dodano:
Fabio Capello ugiął się pod presją mediów i nie wystawił w drugim spotkaniu grupowym piłkarskich mistrzostw świata w RPA w bramce Roberta Greena. Nic dziwnego, bo po jego fatalnej interwencji w spotkaniu przeciwko Amerykanom Anglicy jedynie zremisowali 1:1. Do łask wrócił prawie 40-letni David James, dla którego był to debiut na mundialu.
Było to ryzykowne posunięcie włoskiego szkoleniowca, który w piątek obchodził 64. urodziny. James nie przez przypadek ma na Wyspach przydomek "katastrofalny". Anglicy nie potrafią zapomnieć mu pechowych interwencji w meczu z Austrią w 2004 roku (2:2) i spotkania z Danią w 2005, kiedy w pierwszej połowie wpuścił cztery bramki. W piątek w spotkaniu grupy C mistrzostw świata nie popełnił błędu, ale nieskuteczni byli także jego koledzy. Z Algierią padł zatem remis 0:0.
Jak ważny dla Anglików był to mecz widać było na trybunach. Na stadion w Kapsztadzie przyjechało mnóstwo kibiców, a wśród nich książęta - William i Harry.
Algierczycy od pierwszych minut pokazali, że nie będą "chłopcami do bicia". Nie popełniali błędów w obronie i sami próbowali konstruować akcje. Anglicy byli bezsilni i bramce strzeżonej przez Raisa M'Bohliego po raz pierwszy poważnie zagrozili dopiero w 33. minucie. Pomocnik Chelsea Londyn Frank Lampard uderzył mocno z dziesiątego metra, ale prosto w bramkarza.
Drużyna Fabio Capello wyraźnie nie miała pomysłu na przedarcie się pod pole karne rywala. Piłkarze z Afryki z kolei czekali na możliwość kontrataku. Bliscy sukcesu byli w 35. minucie kiedy Karim Ziani tylko niewiele się pomylił.
Przed zmianą stron swojego szczęścia próbował jeszcze kapitan Anglików Steven Gerrard i napastnik Manchesteru United Wayne Rooney. Jednak ich strzały zza linii pola karnego nie mogły zaskoczyć M'Bohliego.
Po przerwie niewiele się zmieniło. Anglicy kontrolowali przebieg gry, ale równocześnie nie potrafili przedostać się pod bramkę przeciwników.
W 52. minucie gola mógł strzelić Emile Heskey, a chwilę później zablokowany został strzał Aarona Lennona. Algierczycy nastawili się znowu na kontrataki i niewiele brakowało, by w 64. minucie to oni tańczyli ze szczęścia. Świetnie zachował się jednak w pojedynku z Karimem Matmourem James i tablica świetlna nadal pokazywała wynik 0:0.
Tak zostało też do końca; klarownych sytuacji podbramkowych przez całe 90 minut było niewiele.
Anglicy, uznawani przez wielu przed mistrzostwami świata kandydatami do zwycięstwa, po dwóch remisach muszą wygrać ze Słowenią, by awansować do 1/8 finału.
Po meczu powiedzieli:
Fabio Capello (trener reprezentacji Anglii): Oczekiwałem dobrej postawy, ale niestety, na murawie tego nie zobaczyłem. Wszystko potoczyło się inaczej niż się tego spodziewaliśmy. Nie jestem zadowolony z postawy moich piłkarzy, ale nie wiem skąd taka ich gra. Na treningu to są całkowicie inni zawodnicy, nie popełniają takich błędów. Algierczycy wyszli z jednym napastnikiem, a mimo wszystko byli groźni.
Steven Gerrard (kapitan reprezentacji Anglii): Nie udało się. Nie byliśmy dzisiaj w stanie pokonać rywali, nie byliśmy na nich wystarczająco dobrzy. Nie wiem czego zabrakło, ale musimy przyczyny znaleźć jak najszybciej. Teraz nie mamy wyjścia i przeciwko Słowenii mamy nóż na gardle. Nie możemy sobie pozwolić na kolejne potknięcie. Dla nas remis z Algierią to jak porażka, dla nich jeden punkt z nami jest bezcenny.
Rabah Saadane (trener reprezentacji Algierii): Drużyna z meczu na mecz spisuje się coraz lepiej, a taki rezultat z Anglikami na pewno podniesie ją jeszcze bardziej na duchu. Wiedzieliśmy, że trafiliśmy do trudnej grupy i nie chcemy prognozować. Nie ma to sensu. Musimy się skupiać ze spotkania na spotkanie. Teraz musimy się jak najszybciej zregenerować przed meczem z USA. To będzie nasze dotychczas najtrudniejsze spotkanie.
Żółta kartka - Anglia: Jamie Carragher. Algieria: Mehdi Lacen.
Sędzia: Rawszan Irmatow (Uzbekistan). Widzów 64 100.
Anglia: David James - Glen Johnson, Jamie Carragher, John Terry, Ashley Cole - Aaron Lennon (63. Shaun Wright-Phillips), Steven Gerrard, Frank Lampard, Gareth Barry (84. Peter Crouch) - Emile Heskey (74. Jermain Defoe), Wayne Rooney.
Algieria: Rais MBouli - Madjid Bougherra, Rafik Halliche, Anthar Yahia, Nadir Belhadj - Karim Matmour, Hassan Yebda (89. Djamel Mesbah), Mehdi Lacen, Karim Ziani (80. Adlane Guedioura) - Ryad Boudebouz (74. Djamel Abdoun), Foued Kadir.
Ryad Boudebouz (pomocnik reprezentacji Algierii): To bardzo dobry wynik. Z przyjemnością grało się dzisiaj przeciwko Anglikom. Na niewiele im pozwalaliśmy. Teraz wierzymy w to, że jeszcze awansujemy do 1/8 finału. Musimy tylko wygrać z Amerykanami.
Jak ważny dla Anglików był to mecz widać było na trybunach. Na stadion w Kapsztadzie przyjechało mnóstwo kibiców, a wśród nich książęta - William i Harry.
Algierczycy od pierwszych minut pokazali, że nie będą "chłopcami do bicia". Nie popełniali błędów w obronie i sami próbowali konstruować akcje. Anglicy byli bezsilni i bramce strzeżonej przez Raisa M'Bohliego po raz pierwszy poważnie zagrozili dopiero w 33. minucie. Pomocnik Chelsea Londyn Frank Lampard uderzył mocno z dziesiątego metra, ale prosto w bramkarza.
Drużyna Fabio Capello wyraźnie nie miała pomysłu na przedarcie się pod pole karne rywala. Piłkarze z Afryki z kolei czekali na możliwość kontrataku. Bliscy sukcesu byli w 35. minucie kiedy Karim Ziani tylko niewiele się pomylił.
Przed zmianą stron swojego szczęścia próbował jeszcze kapitan Anglików Steven Gerrard i napastnik Manchesteru United Wayne Rooney. Jednak ich strzały zza linii pola karnego nie mogły zaskoczyć M'Bohliego.
Po przerwie niewiele się zmieniło. Anglicy kontrolowali przebieg gry, ale równocześnie nie potrafili przedostać się pod bramkę przeciwników.
W 52. minucie gola mógł strzelić Emile Heskey, a chwilę później zablokowany został strzał Aarona Lennona. Algierczycy nastawili się znowu na kontrataki i niewiele brakowało, by w 64. minucie to oni tańczyli ze szczęścia. Świetnie zachował się jednak w pojedynku z Karimem Matmourem James i tablica świetlna nadal pokazywała wynik 0:0.
Tak zostało też do końca; klarownych sytuacji podbramkowych przez całe 90 minut było niewiele.
Anglicy, uznawani przez wielu przed mistrzostwami świata kandydatami do zwycięstwa, po dwóch remisach muszą wygrać ze Słowenią, by awansować do 1/8 finału.
Po meczu powiedzieli:
Fabio Capello (trener reprezentacji Anglii): Oczekiwałem dobrej postawy, ale niestety, na murawie tego nie zobaczyłem. Wszystko potoczyło się inaczej niż się tego spodziewaliśmy. Nie jestem zadowolony z postawy moich piłkarzy, ale nie wiem skąd taka ich gra. Na treningu to są całkowicie inni zawodnicy, nie popełniają takich błędów. Algierczycy wyszli z jednym napastnikiem, a mimo wszystko byli groźni.
Steven Gerrard (kapitan reprezentacji Anglii): Nie udało się. Nie byliśmy dzisiaj w stanie pokonać rywali, nie byliśmy na nich wystarczająco dobrzy. Nie wiem czego zabrakło, ale musimy przyczyny znaleźć jak najszybciej. Teraz nie mamy wyjścia i przeciwko Słowenii mamy nóż na gardle. Nie możemy sobie pozwolić na kolejne potknięcie. Dla nas remis z Algierią to jak porażka, dla nich jeden punkt z nami jest bezcenny.
Rabah Saadane (trener reprezentacji Algierii): Drużyna z meczu na mecz spisuje się coraz lepiej, a taki rezultat z Anglikami na pewno podniesie ją jeszcze bardziej na duchu. Wiedzieliśmy, że trafiliśmy do trudnej grupy i nie chcemy prognozować. Nie ma to sensu. Musimy się skupiać ze spotkania na spotkanie. Teraz musimy się jak najszybciej zregenerować przed meczem z USA. To będzie nasze dotychczas najtrudniejsze spotkanie.
Żółta kartka - Anglia: Jamie Carragher. Algieria: Mehdi Lacen.
Sędzia: Rawszan Irmatow (Uzbekistan). Widzów 64 100.
Anglia: David James - Glen Johnson, Jamie Carragher, John Terry, Ashley Cole - Aaron Lennon (63. Shaun Wright-Phillips), Steven Gerrard, Frank Lampard, Gareth Barry (84. Peter Crouch) - Emile Heskey (74. Jermain Defoe), Wayne Rooney.
Algieria: Rais MBouli - Madjid Bougherra, Rafik Halliche, Anthar Yahia, Nadir Belhadj - Karim Matmour, Hassan Yebda (89. Djamel Mesbah), Mehdi Lacen, Karim Ziani (80. Adlane Guedioura) - Ryad Boudebouz (74. Djamel Abdoun), Foued Kadir.
Ryad Boudebouz (pomocnik reprezentacji Algierii): To bardzo dobry wynik. Z przyjemnością grało się dzisiaj przeciwko Anglikom. Na niewiele im pozwalaliśmy. Teraz wierzymy w to, że jeszcze awansujemy do 1/8 finału. Musimy tylko wygrać z Amerykanami.