Spektakl zamiast debaty
Patrząc na lawinowo przechodzących na emerytury pracowników służb mundurowych i zaciętość z jaką wszyscy zainteresowani wcześniejszymi świadczeniami bronią tych przywilejów jestem pewna, że odsetek osób, które będą chciały dobrowolnie pracować dłużej będzie nie wielki i nie pomoże to podupadającemu systemowi ubezpieczeń socjalnych, w związku z czym skutecznych i pewnych rozwiązań należy szukać już teraz. Liczenie na dobrą wolę zainteresowanych jest po prostu nieodpowiedzialne. Za 20 lat sytuacja będzie dramatyczna i wtedy dopiero podniesie się krzyk, że nie zmienia się ustalonych wcześniej reguł gry. Ja rozumiem, że to nie prezydent podejmuje tego typu decyzje, ale od kandydatów oczekiwałabym jasnych deklaracji, jaką drogę popierają, jakie stawiają sobie w tej kwestii cele. Nie chcę słuchać gładkich słów, które nic nie wnoszą tylko ładnie brzmią.
Od prezydenta oczekuję odwagi, odwagi w prezentowaniu nawet niepopularnych poglądów, bo prezydent jest wizytówką naszego kraju. To on na arenie krajowej i zagranicznej będzie reprezentował Polskę. W wyborach prezydenckich głosuję na człowieka, nie na partię, więc chcę poznać charakter kandydata, jego światopogląd i priorytety. Nie da się trafić do wszystkich, nie dogodzi się każdemu, a uśmiechy puszczane to w jedną, to w drugą stronę, kluczenie między elektoratami denerwuje mnie i podważa wiarygodność kandydata.
Ostatnia debata w moim odczuciu była pokazem socjotechniki i marketingu politycznego. Kandydaci wygłaszali płomienne mowy nie zawsze zgodne z tematem pytania, przekazywali sobie wykresy, oświadczenia dementujące wcześniejsze kompromitujące wypowiedzi, cytowali niekomfortowe dla kontrkandydata wypowiedzi jego politycznych kolegów, a na końcu wspólnie podpisali egzemplarz Konstytucji, który ma zostać zlicytowany, a dochód z jego sprzedaży przekazany powodzianom. To bardzo ładny i szczytny gest, tyle tylko, że nie wiem czy telewizyjna debata to odpowiedni czas na takie manifestacje dobroczynności. To był spektakl, widowisko, a nie poważna debata, brakowało tylko wymiany koszulek po zakończonym meczu.
Joanna Majkowska