Mularczyk spiera się z Niesiołowskim o wyroki

Dodano:
Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk wezwał Stefana Niesiołowskiego (PO) do wykonania prawomocnych wyroków, jakie wydał przeciwko politykowi PO Sąd Okręgowy i Apelacyjny w Warszawie. Niesiołowski powiedział PAP, że wyroki wykona, a działanie Mularczyka nazwał zagrywką wyborczą.

"Wzywam pana marszałka Stefana Niesiołowskiego do wykonania prawomocnych wyroków, jakie wydał Sąd Okręgowy i Sąd Apelacyjny w Warszawie w sprawie z mojego powództwa przeciwko panu marszałkowi o ochronę dóbr osobistych" - napisał Mularczyk w  oświadczeniu, które przekazał w czwartek PAP. Jak dodał, Polska Agencja Humanitarna bezskutecznie czeka na zapłatę zasądzonej kwoty 10 tys. złotych na program dożywienia dzieci w polskich szkołach.

Zdaniem Mularczyka, Niesiołowski, jako wicemarszałek Sejmu powinien dawać przykład respektowania prawa i szacunku wobec władzy sądowniczej. Poseł PiS poinformował, że w przypadku dalszego uchylania się Niesiołowskiego od  wykonania wyroków, będzie zmuszony skierować sprawę do egzekucji przez komornika oraz komisji etyki poselskiej.

Niesiołowski powiedział w czwartek PAP, że w najbliższym czasie wykona wyrok sądu. To sprawa oczywista, nie będę się chował, tak jak politycy PiS, niech pan Mularczyk będzie spokojny - mówił. Ocenił jednocześnie, że  Mularczyk "desperacko, przy pomocy niskich metod w okresie kampanii chce przysporzyć popularności Jarosławowi Kaczyńskiemu". "On się ośmiesza, to typowa zagrywka wyborcza. Mularczyk nie musi w żałosny sposób w szczytowym okresie kampanii wyborczej zawracać mediom i ludziom głowy. Są rzeczy ważniejsze" -  podkreślił polityk PO.

Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł, że Niesiołowski ma przeprosić Mularczyka za podanie nieprawdy, że "wynosił fałszywe oświadczenia z  IPN", ale już nie za ocenę, że skompromitował się tym, jako adwokat, polityk i  człowiek. Taki jest prawomocny finał sporu między posłem PiS a wicemarszałkiem Sejmu z PO.

W maju 2007 r. Mularczyk reprezentował Sejm przed Trybunałem Konstytucyjnym w  sprawie ustawy lustracyjnej, zaskarżonej do TK przez posłów Lewicy i Rzecznika Praw Obywatelskich. Mularczyk na podstawie uzyskanych w IPN informacji z akt służb PRL zażądał wyłączenia dwóch sędziów TK z rozpatrywania tej sprawy, bo - jak podkreślił - z akt wynika prof. Marian Grzybowski i Adam Jamróz byli zarejestrowani przez SB.

Między Mularczykiem a prezesem TK Jerzym Stępniem wywiązał się wtedy spór. Stępień zarzucił posłowi wprowadzenie Trybunału w błąd przez nieujawnienie, że Grzybowskiego SB zarejestrowała już po wyborach 4 czerwca 1989 r., zaś  Jamróz po rejestracji został wyrejestrowany, ponieważ odmówił współpracy - o czym doniosły wówczas media.

Zachowanie Mularczyka badała prokuratura, adwokacki rzecznik dyscyplinarny, a także sąd, gdzie poseł pozwał sędziego Stępnia i  nieprawomocnie z nim wygrał. Prokuratura i rzecznik dyscyplinarny umorzyły swe postępowania uznając, że Mularczyk działał zgodnie z prawem.

Temat był szeroko komentowany i powrócił w programie TVP Info w grudniu 2007 r., gdy Niesiołowski powiedział do  występującego z nim w programie Mularczyka, że "wynosił fałszywe oświadczenia z IPN", "atakował Trybunał" i "skompromitował się jako adwokat, jako polityk i jako człowiek". Mularczyk pozwał za to Niesiołowskiego i w zeszłym roku Sąd Okręgowy w  Warszawie uwzględnił jego powództwo, nakazując wicemarszałkowi Sejmu przeproszenie posła PiS za "nieprawdziwe i bezpodstawne" zarzuty oraz wpłatę 10 tys. zł na cel charytatywny. SO zakazał mu też kolejnych naruszeń dóbr osobistych Mularczyka przez powtarzanie tych słów.

PP / PAP

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...