Sarkozy: oskarżenia pod moim adresem to hańba

Dodano:
Nicolas Sarkozy (fot. Wikipedia)
Jako haniebne określił prezydent Nicolas Sarkozy oskarżenie go o to, że otrzymywał przez lata nielegalne wsparcie finansowe od miliarderki Liliane Bettencourt. Szef państwa bronił też podejrzewanego o korupcję ministra Erica Woertha, wykluczając jego dymisję.
Prezydent Sarkozy gości na antenie publicznej stacji France 2. Podczas specjalnego programu odpierał zarzuty w sprawie tzw. afery Bettencourt. Dotyczy ona m.in. posądzenia szefa państwa, że otrzymał w 2007 roku - za pośrednictwem obecnego ministra pracy Erica Woertha - nielegalne środki na prezydencką kampanię wyborczą w kwocie 150 tys. euro.

Sarkozy nazwał te oskarżenia "hańbą" i "kalumniami", które bardzo mocno go "zabolały". Bronił też zdecydowanie ministra Woertha jako człowieka "głęboko uczciwego" i podkreślił, że nie ma mowy o jego dymisji.

Tymczasem francuskie organy ścigania przeprowadziły rewizję w rezydencji najbogatszej Francuzki Liliane Bettencourt.  Francuska prokuratura wszczęła w ubiegłym tygodniu wstępne śledztwo przeciw 87-letniej Bettencourt w sprawie o domniemane oszustwa podatkowe i lokowanie dużej części dochodów na tajnych kontach za granicą. Córka założyciela koncernu L'Oreal jest też posądzana o to, że w 2007 roku wsparła nielegalnie kampanię wyborczą Nicolasa Sarkozy'ego wspomnianą wcześniej kwotą 150 tys. euro. Bettencourt przebywa obecnie w swojej innej rezydencji znajdującej się w Bretanii.

Media spekulują od kilku tygodni, że w ukrywaniu tych dochodów przed fiskusem mógł pomagać miliarderce minister pracy Eric Woerth i jego żona Florence, była pracowniczka firmy Liliane Bettencourt. Jednak raport francuskiej Generalnej Inspekcji Finansowej (IGF) oczyszcza Woertha od tego zarzutu.

PAP, arb

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...