Statua Wolności przegrała z upałami i zaczęła dymić
Dodano:
Strach przed wybuchem pożaru wewnątrz Statuy Wolności spowodował, że w środę setki turystów uciekały w pośpiechu z jej korony, tarasu widokowego, piedestału i podstawy. Ostatecznie okazało się, że to fałszywy alarm. spowodowany był przegrzaniem się silnika jednej z wind, przez co zaczął unosić się dym, który uruchomił system przeciwpożarowy. Był to drugi tego typu przypadek w ostatnich dniach.
Panika spowodowana była przegrzaniem się silnika jednej z wind, przez co zaczął unosić się dym, który uruchomił system przeciwpożarowy. Był to drugi tego typu przypadek w ostatnich dniach. Rzeczniczka Służby Parków Narodowych Mindi Rambo powiedziała, że uszkodzona winda została wycofana z użycia. - Sprawdzana jest przyczyna awarii silnika. System przeciwpożarowy zadziałał dokładnie tak jak powinien, wykrył minimalną ilość dymu i natychmiast zaalarmował - powiedziała rzeczniczka.
Gdy dźwięk alarmu rozległ się o godzinie 13.15 osoby znajdujące się na koronie wielkiej statuy musiały uciekać po 354 schodach. Choć Rambo nie była w stanie podać dokładnej liczny ewakuujących się turystów, w oświadczeniu
stwierdzono, że we wnętrzu budowli znajdowało się nie więcej niż 35 osób, a około 200 było w jej piedestale, w którym znajduje się muzeum i taras widokowy.
Cała ewakuacja trwała pięć minut, a o godzinie 14.40 straż pożarna wyraziła zgodę na ponowne otwarcie statuy dla zwiedzających. - Nie było żadnych obrażeń, ani spowodowanych alarmem, ani ewakuacją - powiedziała Rambo. Także
rzecznik nowojorskiego departamentu straży pożarnej James Long opisał całą akcję jako płynną i dodał, że w miniony piątek około południa wydarzyła się identyczna sytuacja. Mindi Rambo potwierdziła, że sprawiająca problemy winda
została zamknięta i zaprzestano jej używania.
The New York Times, kk
Gdy dźwięk alarmu rozległ się o godzinie 13.15 osoby znajdujące się na koronie wielkiej statuy musiały uciekać po 354 schodach. Choć Rambo nie była w stanie podać dokładnej liczny ewakuujących się turystów, w oświadczeniu
stwierdzono, że we wnętrzu budowli znajdowało się nie więcej niż 35 osób, a około 200 było w jej piedestale, w którym znajduje się muzeum i taras widokowy.
Cała ewakuacja trwała pięć minut, a o godzinie 14.40 straż pożarna wyraziła zgodę na ponowne otwarcie statuy dla zwiedzających. - Nie było żadnych obrażeń, ani spowodowanych alarmem, ani ewakuacją - powiedziała Rambo. Także
rzecznik nowojorskiego departamentu straży pożarnej James Long opisał całą akcję jako płynną i dodał, że w miniony piątek około południa wydarzyła się identyczna sytuacja. Mindi Rambo potwierdziła, że sprawiająca problemy winda
została zamknięta i zaprzestano jej używania.
The New York Times, kk