Strażacy ogłuszeni, fajerwerki płoną. 26 zastępów straży walczy z pożarem

Dodano:
Czterech strażaków, biorących udział w gaszeniu pożaru w hurtowni fajerwerków w Jeleniej Górze, trafiło do szpitala na obserwację; zostali ogłuszeni podczas wybuchu. Akcja gaszenia pożaru trwa.
- Strażacy znajdowali się w miejscu, gdzie doszło do kolejnego wybuchu materiałów wybuchowych zgromadzonych w hurtowni. Nie mają widocznych obrażeń na ciele, ale wybuch ich ogłuszył - powiedział rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu Krzysztof Gielsa. Ponadto strażacy poprosili pięć osób przebywających w budynku nieopodal hurtowni, aby na czas gaszenia pożaru opuścili go.

Rzecznik dodał, że choć cały czas trwa gaszenie pożaru, to jednak ze względu na materiały wybuchowe znajdujące się w środku żaden strażak nie może wejść do hurtowni, by znaleźć źródło ognia. - Na tym etapie pilnujemy, aby pożar się nie rozprzestrzenił i czekamy, aż wszystko się wypali. Wchodzenie do środka byłoby bardzo niebezpieczne - zaznaczył rzecznik.

Pożar wybuchł w hurtowni w centrum Jeleniej Góry w środę około południa. Najpierw gasiło go sześć zastępów straży pożarnej, później do akcji przystąpiło kolejnych 20 jednostek z całego województwa. W trakcie gaszenia zawalił się dach budynku i ogień przedostał się na zewnątrz. Według Gielsy materiałów wybuchowych mogło być w hurtowni znacznie więcej, niż deklarował właściciel. Tuż po wybuchu straż pożarna chciała zaczekać do całkowitego wypalenia się wszystkich fajerwerków, ale nadal dochodzi do eksplozji. - Opanowanie ognia jest w takim wypadku bardzo trudne - relacjonował rzecznik.

Nie ma niebezpieczeństwa dla sąsiednich budynków, ponieważ hurtownia o powierzchni ok. 100 m kw. ma betonową konstrukcję. Z zagrożonego rejonu usunięto jedynie samochody. Nie wiadomo, jak długo potrwa dogaszanie pogorzeliska, ani co było przyczyną wypadku.

zew, PAP

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...