"Proszę w imieniu Libijczyków - zbombardujcie siły Kadafiego"

Dodano:
Czy nad Libią pojawią się NATO-wskie myśliwce? (fot. Wikipedia)
Żyjący na uchodźstwie w Londynie libijski następca tronu Mohamed as-Sanusi wezwał Zachód do ustanowienia nad Libią strefy zakazu lotów i zaatakowania obrony przeciwlotniczej Muammara Kadafiego. Zastrzegł, że Libijczycy nie chcą u siebie wojsk międzynarodowych.
Sanusi, którego stryjecznym dziadkiem był król Idris I, obalony we wrześniu 1969 roku w wyniku puczu Kadafiego, powiedział, że dzięki wprowadzeniu zakazu lotów można byłoby uniknąć rozlewu krwi w Libii. Zapewnił, że wypowiada się w imieniu "wszystkich Libijczyków", ale dodał, że błędem byłoby wprowadzenie do Libii obcych wojsk, "czego nie chcą ludzie w Libii". - Potrzeba nam mniej gadania, a więcej działania. To nie jest kryzys, o którym należy dyskutować w komisjach, podczas gdy mężczyźni, kobiety i dzieci są mordowani. Trzeba działać tak szybko, jak się da - apelował Sanusi. Następca tronu dodał, że "morderczy reżim Kadafiego" zbrojnie tłumi zryw Libijczyków, a "społeczność międzynarodowa dużo gada, a nic nie robi".

Libijskiej rodzinie królewskiej, która po puczu przebywała w areszcie domowym, w 1988 roku zezwolono na wyjazd do Wielkiej Brytanii. Także przedstawiciele tymczasowej Narodowej Rady Libijskiej opowiedzieli się w Parlamencie Europejskim w Strasburgu za utworzeniem strefy zakazu lotów, nawet bez mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ, sprzeciwiając się jednak obecności obcych wojsk na terytorium Libii.

PAP, arb

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...