Kempa: dziennikarze dostają materiały od przeciwników PiS-u

Dodano:
Beata Kempa (fot. WPROST) Źródło: Wprost
Afera z ułaskawieniem Adama S. to prymitywny atak na pamięć Lecha Kaczyńskiego - tak posłanka PiS Beata Kempa komentuje kontrowersje jakie wywołała informacja, iż prezydent Kaczyński w 2009 roku ułaskawił Adama S., który w tamtym czasie był już wspólnikiem Marcina Dubienieckiego - męża córki prezydenta.
Marcin Dubieniecki to osoba prywatna, która z PiS nie ma nic wspólnego - podkreśla Kempa. I dodaje, że może ręczyć za pracowników kancelarii Lecha Kaczyńskiego, którzy "działali bez zarzutu" podobnie jak prezydent Kaczyński. Posłankę PiS oburza również pomysł audytu wszystkich decyzji o ułaskawieniach jakie podjął Lech Kaczyński. - Dalsze insynuowanie w tej sprawie jest bezcelowe, wyłóżmy karty na stół, a jeśli tak, to wszystkie, również ułaskawienia obecnego prezydenta – żąda Kempa. I wylicza, że Lech Kaczyński ułaskawił w czasie czterech lat 200 osób, a Bronisław Komorowski w ciągu kilku miesięcy - już ponad 50.

Kempa jest zdania, że materiały obciążające Lecha Kaczyńskiego media dostają od osób, które źle życzą PiS-owi. - Ta sprawa jest rozdmuchiwana w wiadomym politycznym celu. A dziennikarze o tym piszą, bo dostają materiał. Pozostaje pytanie skąd i to bardzo ciekawa historia - stwierdza z przekąsem posłanka.

TVN24, arb


Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...