Trzęsienie ziemi w Japonii jak Smoleńsk?

Dodano:
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej ma nadzieję, że kataklizm w Japonii zbliży Moskwę i Tokio w taki sposób, jak 11 września 2001 roku zbliżył Rosję z USA, a katastrofa pod Smoleńskiem z Polską - przewiduje dziennik "Kommiersant".
Gazeta podkreśla, że Rosja była jednym z pierwszych państw, które zaproponowały Japonii pomoc w organizowaniu akcji ratowniczej i przezwyciężaniu skutków trzęsienia ziemi i tsunami, a rząd w Tokio po namyśle przyjął rosyjską ofertę. Do Japonii przyleciał już z Moskwy samolot transportowy Ił-76 z 50 ratownikami, a z Chabarowska śmigłowiec Mi-26 z 25 ratownikami. Wkrótce dotrą tam tankowce z Rosji z produktami naftowymi i skroplonym gazem ziemnym, jak również statki z węglem. Rozważane jest też przerzucenie podwodnego kabla energetycznego z Sachalinu.

"Kommiersant" podkreśla, że od piątku mieszkańcy Moskwy przychodzą przed gmach ambasady Japonii, by złożyć kwiaty i zapalić znicze. "Poprzednio moskwianie reagowali tak na zeszłoroczną katastrofę lotniczą pod Smoleńskiem, w której zginął prezydent Polski Lech Kaczyński i kilkudziesięciu najwyższych urzędników państwowych. Właśnie po tych wydarzeniach w relacjach Moskwy i Warszawy, które na przestrzeni ostatnich lat były ze sobą w konflikcie, zarysowało się ocieplenie" - pisze dziennik. "Teraz rosyjscy dyplomaci mają nadzieję, że trzęsienie ziemi wywrze taki sam wpływ na stosunki rosyjsko-japońskie, które ostatnio się skomplikowały z powodu zaostrzenia problemu terytorialnego" - dodaje "Kommiersant".

Powołując się na źródło w MSZ Japonii, gazeta informuje, że w Tokio "z ogromnym entuzjazmem i wdzięcznością" przyjęto błyskawiczne telefony od prezydenta Dmitrija Miedwiediewa i premiera Władimira Putina z propozycjami pomocy. "Władze Rosji zareagowały na trzęsienie ziemi w Japonii niezwykle sprawnie. Prezydent Dmitrij Miedwiediew zatelefonował do japońskiego premiera Naoto Kana z kondolencjami, gdy tylko dowiedział się o tragedii, wyprzedzając wielu kolegów, nawet prezydenta USA Baracka Obamę. Już po kilku godzinach Moskwa zaproponowała Japonii konkretną pomoc" - relacjonuje "Kommiersant".

Moskwa i Tokio od ponad 60 lat spierają się o cztery wyspy - Kunashir, Iturup, Shitokan i Habomai - które Rosja nazywa Kurylami Południowymi, a Japonia - Terytoriami Północnymi. Związek Radziecki zaanektował je w 1945 roku, w ostatnich dniach II wojny światowej. W latach 1947-1949 japońska ludność tych czterech wysp - licząca przed wojną 17 tysięcy - została wysiedlona do Japonii. Tokio nigdy nie pogodziło się z utratą wysp, wokół których znajdują się bogate łowiska oraz - prawdopodobnie - złoża ropy naftowej i gazu ziemnego, a także złota i srebra. Ten spór terytorialny uniemożliwia stronom zawarcie formalnego traktatu pokojowego. Jego temperaturę podgrzały wizyty, jakie w ostatnich miesiącach - nie bacząc na protesty Japonii - na Wyspach Kurylskich złożyli Miedwiediew, wicepremier Igor Szuwałow i minister obrony Anatolij Sierdiukow.

PAP

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...