"Smoleńsk to bliźniak Mirosławca. Można go było uniknąć"

Dodano:
(fot. Wikipedia)
- Śledztwo prokuratury potwierdziło ustalenia komisji, która badała katastrofę CASY – powiedział były pilot wojskowy Piotr Łukaszewicz. Zwrócił uwagę, że do wypadku przyczyniły się braki szkoleniowe. Zdaniem szefa Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Edmunda Klicha, problem leży w systemie szkolenia.
- Rezultaty trwającego bardzo długo śledztwa potwierdziły ustalenia komisji, która badała katastrofę C-295. Prokuratura również nie  znalazła dowodów na niesprawność samolotu - powiedział Łukaszewicz. Dodał, że po  katastrofie pojawiały się pogłoski o usterce, ale - jak powiedział - "w działaniach prokuratury nie ma miejsca na gdybania czy domniemywania".

Oni w stopach, on w metrach

Łukaszewicz zauważył, że kontroler nie jest jedyną osobą, która przyczyniła się do katastrofy, ale jedyną, która przeżyła, dlatego prokuratura postawiła go w stan oskarżenia. - Zapis rozmów załogi z wieżą wskazuje, że kontroler i załoga mówili innymi językami. Załoga podawała wysokość i prędkość w stopach i milach, kontroler w metrach. Było to typowe nieporozumienie komunikacyjne, na  które nałożyły się trudne warunki atmosferyczne i niewystarczające umiejętności praktyczne załogi w wykonywaniu zajść nieprecyzyjnych –  powiedział Łukaszewicz. Podkreślił, że warunki były trudne, na pograniczu minimum, ale go nie przekraczały. - Było to rutynowe lądowanie w trudnych warunkach. Dobrze wyszkolona załoga powinna była sobie poradzić – ocenił.

Jak mówił Łukaszewicz, załoga częściej lądowała według wskazań ILS, miała duże doświadczenie w lotach do Afganistanu, gdzie jednak lądowania z  reguły odbywają się przy widzialności ziemi". - Dodatkowym utrudnieniem był silny wiatr, wiejący pod kątem prostym i spychający samolot z kursu - dodał.

"Może nie byłoby Smoleńska"

- Można ubolewać nad tym, że gdy wojskowa komisja badająca katastrofę zakończyła prace, opublikowano tylko część jej ustaleń. Może byłoby lepiej, gdyby w takich przypadkach niczego nie ukrywać. Być może, gdyby opublikowano całość ustaleń, nacisk opinii publicznej wymusiłby zmiany w sposobie myślenia i działania lotnictwa wojskowego i może nie  doszłoby do następnej katastrofy – dodał były pełnomocnik MON ds. wdrażania F-16.

Smoleńsk jak Mirosławiec

Zdaniem przewodniczącego Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Edmunda Klicha, problem leży w systemie szkolenia. - Katastrofa CASY i smoleńska to są bliźniacze katastrofy, problem jest identyczny. To są zaniedbania kilkuletnie, dotyczące współpracy wśród załogi oraz pomiędzy załogą i kontrolerem. Tego jednak nie  zlikwiduje się w tydzień, problem też nie powstaje w ciągu tygodnia, tylko narasta - braki w szkoleniu, braki symulatorów - podkreślił Edmund Klich.

- To wszystko musi okazać się wstrząsem. Na co mamy jeszcze czekać? Bo  na większą katastrofę trudno czekać. Bylibyśmy nierozważni, żebyśmy dalej ryzykowali życiem ludzi - nie tylko pilotów, ale także osób na  wysokich stanowiskach - przestrzegał Klich.

Prokuratura wskazuje winnych

W czwartek Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu przedstawiła ustalenia zakończonego śledztwa w sprawie katastrofy samolotu CASA w  Mirosławcu. Śledztwo trwało ponad trzy lata. Do sądu skierowany został akt oskarżenia wobec por. Adama B., byłego kontrolera zbliżania i  precyzyjnego podejścia na lotnisku w Mirosławcu. Prokuratura zarzuca mu niedopełnienie obowiązków, za co grozi do trzech lat więzienia. Prokuratura umorzyła postępowanie wobec dowódcy załogi samolotu kpt. pil. Roberta K., który zginął w katastrofie, a także wobec ówczesnego dowódcy 13. eskadry lotnictwa transportowego.

Wojskowy samolot transportowy CASA C-295M rozwożący uczestników konferencji bezpieczeństwa lotów w wojsku rozbił się 23 stycznia 2008 w  Mirosławcu (Zachodniopomorskie). Zginęło 20 osób - czteroosobowa załoga i  16 oficerów. Po katastrofie stanowiska straciło pięciu wojskowych, którzy zdaniem ministra obrony bezpośrednio odpowiadali za decyzje, które doprowadziły do tragedii.

zew, PAP

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...