Krytycy spierają się o film o Sarkozym

Dodano:
Od środy na ekranach francuskich kin można obejrzeć pierwszy fabularny film o prezydencie Nicolasie Sarkozym pt. "Podbój", opowieść o jego drodze do władzy i życiu prywatnym. Pierwsze recenzje oscylują między zachwytem a rozczarowaniem.

Dziennik "Le Monde" ocenia film Durringera dość krytycznie. Chwali reżysera za to, że miał odwagę przenieść na ekran historię o  urzędującym prezydencie, ale zarazem pisze, że rezultat tych starań jest "pozbawiony spójności" i  przypomina chaotyczny "montaż wybranych kawałków politycznych newsów". Według "Le Monde", reżyserowi nie udało się stworzyć "portretu człowieka rozdartego między apetytem na  władzę a pasją małżeńską". Gazeta zarzuca też scenarzyście, że zbyt kurczowo trzymał się faktów, w związku z czym "nie był zdolny wejść w sferę fikcji", jak przystało na film fabularny.

Nieco rozczarowany filmem jest także konserwatywny dziennik "Le Figaro", choć i on komplementuje Podalydesa, za to, że "znakomicie wszedł w strój Sarkozy'ego". W opinii "Le Figaro" fragmenty filmu mówiące o perypetiach miłosnych Nicolasa i  Cecilii Sarkozych nie należą do zbyt przekonujących.

Obok Sarkozy'ego głównymi bohaterami filmu mają być jego rywale w  walce o władzę: były premier Dominique de Villepin (w tej roli Samuel Labarthe) i poprzedni prezydent Jacques Chirac (Bernard Le Coq). Oprócz spraw politycznych w "Podboju" nie brak wątku romansowego. Film prezentuje historię burzliwej miłości Nicolasa i Cecilii Sarkozych, którzy rozstali się ostatecznie w kilka miesięcy po wybraniu go na najwyższy urząd w państwie. Filmowa fabuła kończy się na wyborach prezydenckich wiosną 2007 roku; na ekranie nie zobaczymy więc rozpoczętego kilka miesięcy później romansu szefa państwa z jego obecną małżonką, Carlą Bruni. Rolę byłej żony Sarkozy'ego, Cecilii, reżyser powierzył Florence Pernel, znanej m.in. z filmu Krzysztofa Kieślowskiego z serii "Trzy kolory": "Niebieski".

Według dziennika "Le Monde", Pałac Elizejski bardzo się interesował powstającą fabułą, a niektórzy współpracownicy Sarkozy'ego wypytywali jego twórców wprost: "A ja - jaki tam jestem?". Gazeta twierdzi jednak, że żaden z bohaterów "Podboju": ani prezydent, ani jego była żona Cecilia, de Villepin czy Chirac "nie interweniowali w najmniejszym stopniu" w czasie kręcenia filmu.

Sam prezydent Sarkozy w niedawnym wywiadzie dla tygodnika "Telerama" zapowiedział, że nie pójdzie w ogóle obejrzeć "Podboju", aby, jak powiedział, "uchronić swoje życie psychiczne", gdyż, jego zdaniem, "zbyt wiele narcyzmu doprowadza do szaleństwa".

pap

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...