Krytycy spierają się o film o Sarkozym
Dziennik "Le Monde" ocenia film Durringera dość krytycznie. Chwali reżysera za to, że miał odwagę przenieść na ekran historię o urzędującym prezydencie, ale zarazem pisze, że rezultat tych starań jest "pozbawiony spójności" i przypomina chaotyczny "montaż wybranych kawałków politycznych newsów". Według "Le Monde", reżyserowi nie udało się stworzyć "portretu człowieka rozdartego między apetytem na władzę a pasją małżeńską". Gazeta zarzuca też scenarzyście, że zbyt kurczowo trzymał się faktów, w związku z czym "nie był zdolny wejść w sferę fikcji", jak przystało na film fabularny.
Nieco rozczarowany filmem jest także konserwatywny dziennik "Le Figaro", choć i on komplementuje Podalydesa, za to, że "znakomicie wszedł w strój Sarkozy'ego". W opinii "Le Figaro" fragmenty filmu mówiące o perypetiach miłosnych Nicolasa i Cecilii Sarkozych nie należą do zbyt przekonujących.
Obok Sarkozy'ego głównymi bohaterami filmu mają być jego rywale w walce o władzę: były premier Dominique de Villepin (w tej roli Samuel Labarthe) i poprzedni prezydent Jacques Chirac (Bernard Le Coq). Oprócz spraw politycznych w "Podboju" nie brak wątku romansowego. Film prezentuje historię burzliwej miłości Nicolasa i Cecilii Sarkozych, którzy rozstali się ostatecznie w kilka miesięcy po wybraniu go na najwyższy urząd w państwie. Filmowa fabuła kończy się na wyborach prezydenckich wiosną 2007 roku; na ekranie nie zobaczymy więc rozpoczętego kilka miesięcy później romansu szefa państwa z jego obecną małżonką, Carlą Bruni. Rolę byłej żony Sarkozy'ego, Cecilii, reżyser powierzył Florence Pernel, znanej m.in. z filmu Krzysztofa Kieślowskiego z serii "Trzy kolory": "Niebieski".
Według dziennika "Le Monde", Pałac Elizejski bardzo się interesował powstającą fabułą, a niektórzy współpracownicy Sarkozy'ego wypytywali jego twórców wprost: "A ja - jaki tam jestem?". Gazeta twierdzi jednak, że żaden z bohaterów "Podboju": ani prezydent, ani jego była żona Cecilia, de Villepin czy Chirac "nie interweniowali w najmniejszym stopniu" w czasie kręcenia filmu.
Sam prezydent Sarkozy w niedawnym wywiadzie dla tygodnika "Telerama" zapowiedział, że nie pójdzie w ogóle obejrzeć "Podboju", aby, jak powiedział, "uchronić swoje życie psychiczne", gdyż, jego zdaniem, "zbyt wiele narcyzmu doprowadza do szaleństwa".
pap