Będzie więcej Bundeswehry na świecie
"Pozostaniemy powściągliwi"
De Maiziere zaznaczył, że podejmując decyzję o udziale w misji wojskowej poza granicami kraju Niemcy pozostaną "powściągliwe i odpowiedzialne". W opublikowanym w piątek wywiadzie z dziennikiem "Frankfurter Allgemeine Zeitung" de Maiziere przyznał, że można liczyć się z tym, iż Niemcy mogą zostać poproszone o zaangażowanie w misje wojskowe w niestabilnych państwach, jak Pakistan, Jemen, Somalia czy Sudan. Decyzja będzie zależeć od rodzaju takiej misji, jak również analizy argumentów.
Mniej żołnierzy
Przedstawiony przez de Maiziera plan najgłębszej w historii RFN reformy sił zbrojnych zakłada zmniejszenie jej liczebności do maksymalnie 185 tysięcy żołnierzy, zamiast obecnych 220 tysięcy. Będzie to armia złożona przede wszystkim z żołnierzy zawodowych; liczba ochotników sięgać ma najwyżej 15 tysięcy. Więcej żołnierzy będzie wkrótce do dyspozycji na potrzeby misji zagranicznych: 10 tysięcy żołnierzy, zamiast obecnych 7 tysięcy. Pierwszym, zrealizowanym już etapem reformy niemieckich sił zbrojnych było zawieszenie powszechnego obowiązku służby wojskowej od 1 lipca tego roku. Chętni mogą odbyć dobrowolną służbę w wojsku trwającą od 12 do 23 miesięcy.
Opinia publiczna bywa przeciwna
Udział sił Bundeswehry w operacjach wojskowych poza granicami RFN zazwyczaj budzi w Niemczech duże kontrowersje i sprzeciw sporej części opinii publicznej. Jednak powściągliwość władz w Berlinie w kwestii większego zaangażowania militarnego w międzynarodowych misjach nie podoba się sojusznikom Niemiec. Tak było w przypadku stanowiska niemieckiego rządu w sprawie interwencji w Libii. Niemcy wstrzymały się od głosu w sprawie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, dającej zielone światło do ustanowienia strefy zakazu lotów nad Libią i oświadczyły, że niemieccy żołnierze nie wezmą udziału w działaniach zbrojnych przeciwko reżimowi Muammara Kadafiego.
zew, PAP