Włochy: "wściekły bezrobotny" demaskuje posłów

Dodano:
Izba Deputowanych (fot. RuandaBit/Wikipedia)
Tajemnice przywilejów włoskich parlamentarzystów ujawnia na Facebooku zachowujący anonimowość były pracownik Izby Deputowanych. Jego blog z demaskatorskimi dokumentami przeczytało w weekend ponad 160 tysięcy osób, co jest prawdziwym rekordem. O osobie, która zapowiada, że zdradzi wszystkie sekrety życia - jak pisze - "kasty parlamentarzystów", wiadomo tylko tyle, że jest byłym pracownikiem Izby Deputowanych, zwolnionym po 15 latach pracy bez etatu.
Mężczyzna publikuje na portalu społecznościowym fotokopie dokumentów świadczących o tym, na jakie korzyści materialne mogą liczyć deputowani, którzy co miesiąc otrzymują uposażenia sięgające kilkunastu tysięcy euro razem z różnymi dodatkami. Demaskator "kasty parlamentarzystów" zamieścił między innymi zdjęcie ogłoszenia z gmachu Izby o tym, że ze zniżką w wysokości od kilkunastu do 20 procent deputowani mogą kupić samochody jednego z koncernów. Ze skopiowanych rachunków wynika, że posłowie mają specjalne zniżkowe taryfy telefoniczne i że na koszt państwa samolotami bezpłatnie latają ich przyjaciele.

Autor bloga uzupełnia publikowane dokumenty opowieściami "z życia wziętymi", na  przykład o żonie jednego z deputowanych, która z policyjną obstawą chodzi na zakupy. Były pracownik Palazzo Montecitorio, gdzie mieści się Izba Deputowanych, tłumaczy też, jak polityk może dostać ochronę ze służbowym samochodem. Wystarczy -  wyjaśnia - znaleźć zaufaną osobę, która wyśle anonimowy list z pogróżkami pod adresem parlamentarzysty bądź jego bliskich.

Na blogu można przeczytać również, że "dziewięciu fryzjerów, zatrudnionych w zakładzie w parlamencie, zarabia po 11 tysięcy euro miesięcznie. Jak to możliwe, że wszyscy mówią z tym samym akcentem? I jak to możliwe, że z tym samym akcentem mówi były przewodniczący Izby, który ich zatrudnił?".

Media zwracają uwagę na to, że popularność bloga i tego profilu na Facebooku oraz imponujące tempo, w jakim przybywa nowych czytelników -  obecnie ponad 10 tysięcy na godzinę - to we Włoszech prawdziwy fenomen. Publicyści nie  wykluczają, że może to być początek mobilizacji społecznej przeciwko przywilejom parlamentarzystów i polityków wszystkich szczebli. Przypomina się, że nawet w okresie wyrzeczeń, wymaganych przez uchwalony właśnie rządowy program oszczędnościowy, deputowani i senatorowie nie zgodzili się na radykalne obniżki swych uposażeń, najwyższych w Europie. Dziennik "La Repubblica" podkreśla, że "wściekły bezrobotny", jak go nazwano, już wywołuje strach w politykach, a to, co robi, staje się "faktem politycznym", który mobilizuje zwykłych obywateli. Prasa zauważa jednocześnie, że cała demaskatorska operacja to  osobista zemsta za zwolnienie z pracy. Dlatego niektórzy komentatorzy już teraz przestrzegają przed nazywaniem autora bloga "włoskim Assange'em". On to  robi z prywatnych pobudek - przypominają.

PAP, arb

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...