MSZ zniszczył dowód osobisty ofiary katastrofy smoleńskiej. Przez pomyłkę

Dodano:
(fot. Serge Serebro, Vitebsk Popular News/Wikipedia)
Dowód Tomasza Merty, jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej, został uszkodzony w MSZ - dowiedziało się radio RMF FM. Wcześniej żona Merty sądziła, że to Rosjanie nadpalili dokument jej męża, ponieważ na fotografiach znajdujących się w dokumentacji sprawy dowód osobisty Tomasza Merty był nienaruszony.
Pracownicy MSZ nieoficjalnie przyznają, że za uszkodzenie dowodu Merty odpowiada resort - a do incydentu doszło przez pomyłkę. Dowód znajdował się w worku z pamiątkami po ofiarach smoleńskich, który dotarł do MSZ w złym stanie. Ze względu na przykry zapach wydobywający się z worka jeden z pracowników MSZ postanowił go zutylizować. Dopiero, gdy rozpoczęto już utylizację, zorientowano się, że w worku znajdują się rzeczy ofiar katastrofy. Ostatecznie rzeczy przekazano polskiej prokuraturze, ale kilka znajdujących się w worku przedmiotów zostało uszkodzonych - w tym m.in. dowód Tomasza Merty.

Sprawą zniszczenia dowodu zajmowała się początkowo wojskowa prokuratura okręgowa, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Wszczęła ona postępowanie dotyczące zniszczenia dowodu osobistego, a następnie przekazała materiały prokuraturze okręgowej. Całą sprawę opisał "Nasz Dziennik" - według gazety dowód osobisty wydany rodzinie po katastrofie smoleńskiej ma wyraźne ślady nadpalenia. "Z dokumentacji rosyjskiej, która trafiła do polskiej prokuratury w ostatniej partii materiałów nadesłanych z Rosji wynika jednak, że ten sam dokument został zachowany w stanie idealnym" - pisał o sprawie "Nasz Dziennik".

Tomasz Merta był historykiem myśli politycznej, publicystą, ekspertem od spraw edukacji. Od 2005 roku pełnił funkcję wiceministra kultury oraz generalnego konserwatora zabytków.

RMF FM, arb

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...