ZUS pozwany
"Rzeczpospolita" wylicza, że firm borykających się z takim problemem są w kraju tysiące, a dla tych najmniejszych zwrot kilkudziesięciu tysięcy złotych to wyrok śmierci. - Ode mnie ZUS żąda ok. 25 tys. zł. Będę je spłacał do 2015 r. Przez to rozpadła się moja spółka cywilna - mówi jeden ze składających pozew Rafał Robak. Zwrotu pieniędzy przedsiębiorcy będą się domagać jednak dopiero w kolejnych postępowaniach, teraz chcą by sąd uznał, że ZUS postępuje bezprawnie. - Do pozwu, jaki złożyliśmy, mogą przystąpić kolejni przedsiębiorcy. Z osób, które się do nas zgłosiły, wybraliśmy te, które już spłaciły "długi" wobec ZUS lub są w trakcie ich regulowania. Nierzadko musiały na ten cel wziąć kredyt - mówi mec. Agnieszka Trzaska z Kancelarii Kubas, Kos, Gaertner z Krakowa.
Wielu przedsiębiorców zwlekało z oddaniem sprawy do sądu, bo rząd od miesięcy obiecuje przepisy abolicyjne. Mają one objąć osoby, od których ZUS żąda owych składek. Tuż przed wyborami rozwiązanie problemu obiecał premier. - Jestem sceptyczny co do tych obietnic. By rząd coś zmienił, potrzebna jest ciągła presja - twierdzi jednak Robak.