Zrozumcie (dobrze) polityka
Dodano:
"Praktyczny słowniczek czeskiego polityka" opublikowała "Mlada fronta Dnes". Język czeskich polityków służy ukrywaniu ich działalności - uważają czeskie media.
"W większości przypadków język polityków, którego frazy można z reguły tłumaczyć na wiele sposobów, jest dla obywateli jasnym przesłaniem: to co robimy - to nasza sprawa, a wy się nie wtrącajcie" - napisał największy czeski dziennik "Mlada fronta Dnes", analizując wystąpienia czołowych postaci czeskiej sceny politycznej.
"MF Dnes" opublikowała "praktyczny słowniczek czeskiego polityka". Tłumaczy w nim nadzwyczaj często używany przez czeskich polityków zwrot "bez komentarza" jako "nie wasza sprawa".
"Otrzymać mandat" to: "raz mnie wybraliście, a teraz dajcie mi święty spokój", a "priorytet programowy" - oznacza według gazety "sprawę, na której politykowi bardzo zależy, a o której jest gotów zapomnieć w zamian za lukratywną posadę".
Szczególnie jaskrawych przykładów "nibymowy" dostarczają wyjaśnienia polityków, przyłapanych na prowadzeniu samochodu pod wpływem alkoholu. Kilka lat temu jeden z posłów Obywatelskiej Partii Demokratycznej zatrzymany podczas jazdy po pijanemu tłumaczył, że niczego nie pił, a alkohol znalazł się w jego organizmie "najprawdopodobniej na skutek spożycia większej ilości tic-taców"(?)
Wkrótce potem, wtedy jeszcze jako senator - Jan Kavan (późniejszy minister spraw zagranicznych), po rozbiciu kilku samochodów podczas próby zaparkowania służbowej Skody-Felicji przed parlamentem tłumaczył, że policjanci czuli od niego alkohol, bo chwilę wcześniej masował sobie nogi "francovką" - znanym czeskim płynem do nacierania obolałych stawów i mięśni, produkowanym na bazie spirytusu.
Za absolutnego mistrza w podobnych tłumaczeniach uznano jednak jednego z brneńskich sędziów, który fakt, iż prowadził samochód mając we krwi 1,3 promile alkoholu tłumaczył tym, że zjadł kompot morelowy, który jako lek na przeziębienie przyniósł mu jeden z jego ławników, nie ostrzegając przy tym, że to nie tyle kompot, co wódka morelówka.
em, pap
Czytaj też: Drętwa mowa
"MF Dnes" opublikowała "praktyczny słowniczek czeskiego polityka". Tłumaczy w nim nadzwyczaj często używany przez czeskich polityków zwrot "bez komentarza" jako "nie wasza sprawa".
"Otrzymać mandat" to: "raz mnie wybraliście, a teraz dajcie mi święty spokój", a "priorytet programowy" - oznacza według gazety "sprawę, na której politykowi bardzo zależy, a o której jest gotów zapomnieć w zamian za lukratywną posadę".
Szczególnie jaskrawych przykładów "nibymowy" dostarczają wyjaśnienia polityków, przyłapanych na prowadzeniu samochodu pod wpływem alkoholu. Kilka lat temu jeden z posłów Obywatelskiej Partii Demokratycznej zatrzymany podczas jazdy po pijanemu tłumaczył, że niczego nie pił, a alkohol znalazł się w jego organizmie "najprawdopodobniej na skutek spożycia większej ilości tic-taców"(?)
Wkrótce potem, wtedy jeszcze jako senator - Jan Kavan (późniejszy minister spraw zagranicznych), po rozbiciu kilku samochodów podczas próby zaparkowania służbowej Skody-Felicji przed parlamentem tłumaczył, że policjanci czuli od niego alkohol, bo chwilę wcześniej masował sobie nogi "francovką" - znanym czeskim płynem do nacierania obolałych stawów i mięśni, produkowanym na bazie spirytusu.
Za absolutnego mistrza w podobnych tłumaczeniach uznano jednak jednego z brneńskich sędziów, który fakt, iż prowadził samochód mając we krwi 1,3 promile alkoholu tłumaczył tym, że zjadł kompot morelowy, który jako lek na przeziębienie przyniósł mu jeden z jego ławników, nie ostrzegając przy tym, że to nie tyle kompot, co wódka morelówka.
em, pap
Czytaj też: Drętwa mowa