Rosyjsko-ukraińskie konsorcjum
Dodano:
Premierzy Rosji i Ukrainy, podpisali umowę ramową o powołaniu wspólnego konsorcjum, które w przyszłości przejmie zarząd nad ukraińską siecią gazociągów tranzytowych.
Ceremonia odbyła się w stolicy Mołdawii w trakcie kolejnego szczytu przywódców i szefów rządów krajów Wspólnoty Niepodległych Państw. Wg zapewnień szefa ukraińskiego rządu, umowę podpisano na podstawie decyzji prezydentów obydwu państw, ma ona ramowy charakter, co oznacza, że nie podlega ratyfikacji przez parlamenty.
Szczegóły tego dokumentu nie są na razie znane. Premier Ukrainy Anatolij Kinach zapewnił jednak, że konsorcjum będzie tworzone w zgodzie z ukraińskim prawem, a jego organ kierowniczy będzie się znajdował w Kijowie. Przewidziano możliwość włączenia do niego czołowych zachodnich kompanii, nie wiadomo jednak na jakich warunkach.
W jednym z wcześniejszych wywiadów Kinach powiedział, że Kijów chce być właścicielem 50 proc. plus jednej akcji. W przypadku, jeśli w przyszłości do tej struktury chciałyby przyłączyć się zachodnie kompanie, to Rosja i Ukraina powinny podzielić się z nimi częścią swoich akcji.
"Za wcześnie mówić o rozkładzie udziałów w przyszłym konsorcjum. Chcę jednak podkreślić, że nasze stanowisko nie zmieniło się; będziemy domagać się prawa do kontrolnego pakietu akcji" - wyjaśnił ukraiński premier.
Jednocześnie premier Kinach zdecydowanie stwierdził, że umowa o powołaniu konsorcjum wyklucza możliwość prywatyzacji czy zmiany właściciela ukraińskich gazociągów (teraz są one własnością państwa). "O prywatyzacji w ogóle nie rozmawiamy. Podczas tworzenia konsorcjum Ukraina nie dopuści do zmiany formy własności" - podkreślił Kinach.
W rozmowie z dziennikarzami w Kiszyniowie Kinach powiedział w poniedziałek, że dokument przewiduje konieczność stopniowego zwiększania ilości transportowanego gazu. W roku ubiegłym Rosja wyeksportowała przez Ukrainę ok. 120 mld metrów sześciennych gazu. Jak zapewniają ukraińscy fachowcy, ukraińską siecią - po niewielkiej modernizacji - można będzie transportować nawet 170 mld metrów sześciennych błękitnego paliwa rocznie.
Następnym krokiem ma być powołanie odpowiednich grup eksperckich, które zajmują się opracowaniem szczegółowego planu powołania rosyjsko-ukraińskiego konsorcjum.
Deklarację w sprawie powołania rosyjsko-ukraińskiego konsorcjum gazowego prezydenci Leonid Kuczma i Władimir Putin podpisali 10 czerwca w Petersburgu. Podkreślano wówczas, że ogromne zainteresowanie udziałami w przyszłej strukturze wyraziły państwa zachodnie, w szczególności Niemcy.
Ukraińska opozycja obawia się, że powołanie konsorcjum może doprowadzić do utraty przez Kijów kontroli nad gazociągami tranzytowymi. Tym samym Ukraina straciłaby jeden z głównych argumentów w negocjacjach politycznych i gospodarczych z Rosją. "Dużym niepokojem - zauważa np. kijowski tygodnik +Polityka i Kultura+ - napawa to, że szczegóły tego przedsięwzięcia utrzymywane są w ścisłej tajemnicy, a urzędnicy, którzy ośmielili się skrytykować pomysł, są natychmiast wyrzucani z pracy".
nat, pap
Szczegóły tego dokumentu nie są na razie znane. Premier Ukrainy Anatolij Kinach zapewnił jednak, że konsorcjum będzie tworzone w zgodzie z ukraińskim prawem, a jego organ kierowniczy będzie się znajdował w Kijowie. Przewidziano możliwość włączenia do niego czołowych zachodnich kompanii, nie wiadomo jednak na jakich warunkach.
W jednym z wcześniejszych wywiadów Kinach powiedział, że Kijów chce być właścicielem 50 proc. plus jednej akcji. W przypadku, jeśli w przyszłości do tej struktury chciałyby przyłączyć się zachodnie kompanie, to Rosja i Ukraina powinny podzielić się z nimi częścią swoich akcji.
"Za wcześnie mówić o rozkładzie udziałów w przyszłym konsorcjum. Chcę jednak podkreślić, że nasze stanowisko nie zmieniło się; będziemy domagać się prawa do kontrolnego pakietu akcji" - wyjaśnił ukraiński premier.
Jednocześnie premier Kinach zdecydowanie stwierdził, że umowa o powołaniu konsorcjum wyklucza możliwość prywatyzacji czy zmiany właściciela ukraińskich gazociągów (teraz są one własnością państwa). "O prywatyzacji w ogóle nie rozmawiamy. Podczas tworzenia konsorcjum Ukraina nie dopuści do zmiany formy własności" - podkreślił Kinach.
W rozmowie z dziennikarzami w Kiszyniowie Kinach powiedział w poniedziałek, że dokument przewiduje konieczność stopniowego zwiększania ilości transportowanego gazu. W roku ubiegłym Rosja wyeksportowała przez Ukrainę ok. 120 mld metrów sześciennych gazu. Jak zapewniają ukraińscy fachowcy, ukraińską siecią - po niewielkiej modernizacji - można będzie transportować nawet 170 mld metrów sześciennych błękitnego paliwa rocznie.
Następnym krokiem ma być powołanie odpowiednich grup eksperckich, które zajmują się opracowaniem szczegółowego planu powołania rosyjsko-ukraińskiego konsorcjum.
Deklarację w sprawie powołania rosyjsko-ukraińskiego konsorcjum gazowego prezydenci Leonid Kuczma i Władimir Putin podpisali 10 czerwca w Petersburgu. Podkreślano wówczas, że ogromne zainteresowanie udziałami w przyszłej strukturze wyraziły państwa zachodnie, w szczególności Niemcy.
Ukraińska opozycja obawia się, że powołanie konsorcjum może doprowadzić do utraty przez Kijów kontroli nad gazociągami tranzytowymi. Tym samym Ukraina straciłaby jeden z głównych argumentów w negocjacjach politycznych i gospodarczych z Rosją. "Dużym niepokojem - zauważa np. kijowski tygodnik +Polityka i Kultura+ - napawa to, że szczegóły tego przedsięwzięcia utrzymywane są w ścisłej tajemnicy, a urzędnicy, którzy ośmielili się skrytykować pomysł, są natychmiast wyrzucani z pracy".
nat, pap