Atomowy chwyt marketingowy

Dodano:
Podpisanie traktatu o redukcji broni atomowej było doskonałym zabiegiem marketingowym. Prezydentowi Stanów Zjednoczonych dało kolejną okazję, by zapewnić rosyjskich polityków o tym, że USA i Rosja nie są już wrogami. Przyjaźń z Moskwą jest jednym z głównych filarów strategii geopolitycznej administracji Busha, która powoli odwraca się od Europy i swe zainteresowanie w coraz większym stopniu skupia na Azji.
Dodatkowo dla Rosjan dokument stanowi nagrodę pocieszenia za wstrzemięźliwość wobec zerwania w grudniu ubiegłego roku przez Waszyngton układu ABM, zakazującego budowa systemów antyrakietowych.
I tu znaczenie "przełomowego" - jak chcą niektórzy -  traktatu się kończy. Jeśli przejrzeć postanowienia wcześniejszych porozumień, obie strony nie poszły na żadne dodatkowe ustępstwa. Putin już przed dwoma laty ogłosił, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat liczba rosyjskich głowic nuklearnych zostanie zredukowana do 1000-1500 (czyli nawet mniej niż zapisano w traktacie). Amerykanie swe głowice jedynie przewiozą do magazynów. W razie potrzeby w każdej chwili mogą je ponownie rozlokować na wyrzutniach. Na szczęście, wydaje się coraz mniej prawdopodobne, by taka potrzeba zaistniała. Świat stopniowo pozbywa się balastu zimnej wojny. Niestety atak 11. września wykazał, że grożą mu nie mniej poważne niebezpieczeństwa.
Tomasz Wojciechowski
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...