Bin Laden: pogłoski o mojej śmierci są przesadzone

Dodano:
Rok po ataku na Amerykę, 10 miesięcy po rozpoczęciu amerykańskiej interwencji w Afganistanie i pół roku po umieszczeniu talibańskich wojowników w bazie Guantanamo siatka terrorystyczna Osamy ben Ladena ma się... dobrze, nawet bardzo dobrze.
W ubiegłym tygodniu telewizja CNN pokazała część taśm z archiwum al-Kaidy znalezionej w Afganistanie przez korespondenta stacji Nicka Robertsona. Widać na nich, jak członkowie al-Kaidy przeprowadzają próby broni chemicznej na psach. Kilka tygodni temu wojska Amerykańskie zdobyły dowody na to, że bin Laden dążył do zdobycia broni nuklearnej, chemicznej i biologicznej. Potwierdził to tajlandzki dziennik "Bangkok Post" który sygnalizował, że organizacja może stać za porwaniami statków, na których przewożony jest uran i pluton.
Jeszcze więcej spekulacji wywołuje los samego bin Ladena. Mnożą się pogłoski, co do jego śmierci w jaskiniach Tora Bora. Kierowanie organizacją miał przejąć według arabskiego dziennika "Asharq Al-Awsat" jeden z jego synów - Said Osama bin Laden. Inni mówią, że jest gdzieś na granicy pakistańsko-afgańskiej skąd spokojnie dowodzi siatką.
Doniesienia te świadczą o jednym - organizacja nie została złamana. Siła al-Kaidy bierze się przede wszystkim ze słabości rządu w Kabulu. Amerykanom nie udało się rozciągnąć władzy kabulskiego rządu na Dolinę Panczsziru, najważniejsze miasto północy kraju - Mazar-i-Szarif, Herat na zachodzie, Dżalalabad na wschodzie i całą południową prowincję Kandahar. W prowincjach tych rządzą lokalni watażkowie, którzy mogą się zorganizować w małe armie zdolne obalić władzę centralną. Im Osama bin - Laden nie przeszkadza.
Jego siła polega na tym, że za niewielkie pieniądze (w stosunku do fortuny, którą dysponuje organizacja) potrafi kupić sobie spokój od afgańskich watażków, somalijskich kacyków czy niektórych dowódców kurdyjskiej partyzantki. I przygotowywać do kolejnego ataku, być może jeszcze potworniejszego niż zamach na WTC.
Grzegorz Sadowski
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...