PE potępił antypolski portal. "Budzi złe demony"

Dodano:
Parlament Europejsski, fot. EPA/CHRISTOPHE KARABA/PAP
Zgodni byli liderzy partii w PE, potępiając holenderski antyimigracyjny portal partii PVV oraz ciszę premiera Holandii w tej sprawie. - Możemy być dumni z PE - mówiła komisarz Viviane Reding, apelując do władz w Hadze, by sądy krajowe zbadały portal.

Portal holenderskiej prawicowej Partii na rzecz Wolności (PVV) Geerta Wildersa, na którym zbierane są donosy na pracowników zarobkowych z Europy Środkowo-Wschodniej, głównie Polaków, potępili zgodnie podczas debaty we wtorek w Strasburgu liderzy wszystkich frakcji, począwszy od  chadeków czy socjaldemokratów, przez liberałów i komunistów, a  skończywszy na frakcjach eurosceptycznych. W czwartek PE przyjmie w tej sprawie rezolucję.

"To Holandia od miesięcy blokuje bowiem rozszerzenie Schengen"

- Od lat, zwłaszcza od upadku muru berlińskiego próbujemy zbudować nową Europę bez granic. Co za przypadek, że to rząd tego samego kraju, który uniemożliwia rozszerzenie Schengen, i to ten sam rząd, który ma  poparcie partii PVV, który otwiera tę okropną i nie do zaakceptowania stronę internetową. Musi być zamknięta - apelował lider socjalistów Hannes Swoboda. To Holandia od miesięcy blokuje bowiem rozszerzenie Schengen o Rumunię i Bułgarię. Wszyscy zgodnie krytykowali "ciszę" premiera Holandii Marka Rutte, który jak dotychczas tylko dystansował się od portalu, natomiast go nie potępił ani nie opowiedział się za sprawdzeniem zgodności portalu z  prawem holenderskim. - To nie jest portal rządowy, nie będę komentować każdej inicjatywy PVV - mówił 1 marca w Brukseli. Choć Partia na rzecz Wolności nie jest w rządzie, stanowi część większości parlamentarnej.

Chadecy i liberałowie też krytykują

Także liderzy chadeków i liberałów w PE, a więc rodzin politycznych reprezentowanych w rządzie Holandii, nie szczędzili krytyki. - To  skandal, że w XXI wieku mamy taka stronę" - potępiał ją także były premier Belgii Guy Verhofstadt. "Żałuję, że premier nie odcina się od  tej rasistowskiej i kłamliwej strony - powiedział lider Europejskiej Partii Ludowej w PE Joseph Daul. - W naszej rezolucji mówimy jasno, że brak potępienia tego portalu przez rząd jest jeszcze gorszy dla reputacji Holandii niż sama strona -  powiedziała Marije Cornelissen z Zielonych.

Polacy zabrali głos

W debacie zabrali głos także polscy eurodeputowani. Jacek Saryusz-Wolski (PO) przypomniał m.in., że polscy pracownicy przyczyniają się do wzrostu gospodarczego w Holandii, a bezrobocie jest wśród nich znacznie mniejsze niż wśród Holendrów. Jacek Kurski (Solidarna Polska) przypomniał, że to w holenderskim Maastricht podpisano traktat UE, który daje swobodę poruszania się pracownikom; przypomniał też, że polscy żołnierze walczyli o niepodległość Holandii. - Nie mam nic przeciwko piętnowaniu chuliganów, bandytów czy złodziei, ale dlatego, że są wandalami czy złodziejami, a nie ze względu na to, że są Polakami czy Słowakami. To budzi złe demony i przywodzi pojecie etnicznych wykluczeń - powiedział Kurski.

Samotna obrona

Holenderski europoseł PVV Auke Zijlstra samotnie starał się odpierać w  debacie ostrą krytykę portalu, nie kryjąc swych skrajnie prawicowych poglądów. - To my stworzyliśmy Holandię i z powodu imigracji możemy teraz stracić naszą rolę. Z powodu imigrantów są ogromne problemy z  mieszkaniami, pracą i ochroną socjalną - powiedział. Podkreślił, że  jego partia od początku była przeciwko rozszerzeniu UE w 2004, bo kraje z  Europy Wschodniej i Środkowej "nie były gotowe". 

"Portal należy sprawdzić"

Komisarz ds. praw obywatelskich i sprawiedliwości Viviane Reding, która reprezentowała KE w debacie, także potępiała portal, jako łamiący podstawowe wartości europejskie. - Obywatele mają prawo wyjeżdżać z  jednego kraju do innego w UE, by uczyć się czy pracować, i czuć się w  całej UE jak w domu - mówiła. Zdaniem Reding portal należy sprawdzić pod kątem łamania różnych praw - zarówno naruszenia prawa o walce z ksenofobią, jak też łamania prawa o  ochronie danych (bo są publikowane informacje o pracownikach, na  których donosi portal) oraz prawa dotyczącego internetu. Zastrzegła jednak, że w tych wszystkich sprawach kompetentne są sądy krajowe albo holenderski urząd o ochronie danych, a nie KE. - W imieniu KE wzywam władze Holandii, by ocenić zgodność tej strony z  prawem i wyciągnąć konsekwencje - zaapelowała Reding. - Tu KE nie może zastąpić sądów.

Holendrzy bronią portalu

Jak twierdzą twórcy portalu, ma on pomóc w zbadaniu negatywnych zjawisk, jakie nasiliły się w Holandii wraz z imigracją, takich jak przestępczość, alkoholizm, narkomania czy porzucanie śmieci. Przypominają, że odkąd w maju 2007 roku Holandia otworzyła swój rynek pracy dla nowych państw członkowskich UE, w tym Polski, do kraju przybyło ok. 200-350 tys. imigrantów zarobkowych.

pap, ps

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...