Polska - biedny kraj, w którym podsłuchuje się ludzi
W płacach nie możemy się równać z Europą - ale za to Europa nie może się z nami równać jeśli chodzi o skalę inwigilacji obywateli. W 2011 roku polska policja tudzież inne służby wykazały zainteresowanie tym kiedy i do kogo dzwonimy (tudzież kiedy i w jaki sposób korzystamy z internetu) niemal 2 miliony razy. Ale czy można się dziwić policji i służbom, skoro polskie prawo pozwala szpiegować Bogu ducha winnych ludzi bez pytania nikogo o zgodę? Jest w tym być może nawet jakaś logika - skoro Polak jest trzy razy biedniejszy od statystycznego Europejczyka to trzeba go mieć profilaktycznie na oku, bo jak uczy historia biedni ludzie mają skłonność do ulegania rewolucyjnym nastrojom, a państwo rewolucji nie lubi.
W tych nielicznych momentach, kiedy polskie państwo nie inwigiluje obywateli - jego przedstawiciele zajmują się tworzeniem prawa. I choć zdają się brać pod tym względem przykład z Napoleona (cesarz Francji radził niegdyś, by konstytucję Księstwa Warszawskiego pisać "krótko i niewyraźnie"), to jednak współczesny Francuz byłby pewnie zdziwiony, gdyby odkrył, że w Polsce ustawy rozumieją tylko ci, którzy je piszą - a jeśli ktoś inny chce je zrozumieć, to musi zapłacić.
Nie wiem jak państwo, ale ja już wolę podtrzymywać mit o białych niedźwiedziach na ulicach Warszawy.
A to Polska właśnie... - czytaj na Wprost.pl:
Permanentna inwigilacja. Polska rekordzistą Europy w szpiegowaniu obywateli
Płace w Polsce "dogonią" unijną średnią za... 65 lat
Prawo po polsku - autorzy ustawy wyjaśniają o co w niej chodzi za 200 złotych